sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 15

Wstałam przed 10. Postanowiłam zadzwonić do mamy. Wybrałam jej numer po 4 sygnałach odebrała. 
D: Halo Melanie?
M: Cześć Mamo.
D: Cześć Kochanie.  Co tam u was?
M: Wszystko dobrze.
...

Rozmowę z mamą skończyłam przed 11. Podeszłam mozolnie do szafy i wyciągnęłam stylizacje na dziś.Przebrałam się szybko włosy zgarnęłam ręką w kucyka i zeszłam na dół. Było tak cicho. Chłopcy wyjechali a ja czułam się znów samotna. Emily siedziała w kuchni i jadła śniadanie.  Przysiadłam się do niej i zaczęłam jeść razem z nią.
E: Jak się spało?
M:  Dziękuję bardzo dobrze a tobie?
E: Mi też. Co masz dzisiaj w planach?
M: Tak właściwie to nic. Chłopcy wyjechali, więc nie mam co robić. A co ??
E: Chciałam iść na takie końcowe zakupy. No wiesz butelka,smoczek,grzechotki i oczywiście jakieś ubranka.
M: Jasne że z tobą pójdę. Musze coś kupić dla swojej chrześnicy. 
E: No dobrze. Posprzątałam po śniadaniu i idziemy.
M: Ty e chyba jaja robisz. Idź do salonu posprzątam i przyjdę do ciebie.
E: Tak jest mamo.
Emily poszła do swojego pokoju. Ja posprzątałam szybko w kuchni i poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam ciuchy i szybko je na siebie założyłam. W łazience zrobiłam lekki
makijaż,a włosy rozpuściłam. Do pokoju wróciłam po torebkę w której miałam klucze, telefon,dokumenty i inne potrzebne rzeczy kobiecie. Gotowa zeszłam na dół. Emily stała gotowa kiedy mnie zobaczyła wyszła z domu i skierowała się do auta. To chyba oznaczało że mam zamknąć dom. Posłusznie wykonałam polecenie i wsiadłam do samochodu. Pojechałyśmy do sklepu Children's Paradise. Kiedy weszłyśmy Emily wyciągnęła listę zakupów i powoli zaczynałyśmy wybierać wszystkie rzeczy. Ja mojej malutkiej chrześnicy kupiłam śpioszki z przebraniem misia i z napisem Księżniczka Cioci i do tego misia do łóżeczka. Zapłaciłyśmy za wszystko a ja zaniosłam to do samochodu. Wsiadłyśmy i ruszyłyśmy dalej. Następnym miejscem na naszej liście był sklep spożywczy. Zrobiłyśmy szybkie zakupy i wróciłyśmy do domu. Wniosłam zakupy i razem z Emily wszystko poukładałyśmy. Po chwili wszystko było na swoich miejscach a my zaczęłyśmy składać łóżeczko. Po 45 min męczarni łóżeczko było gotowe na swoją księżniczkę. Wsadziłam do środka misia. Wyglądało bosko. Zaniosłam łóżeczko do sypialni Emily i Eric'a. Następnie wróciłam do Emily. Siedziała na kanapie. Powynosiłam wszystkie kartony i śmieci do kosza przed dom i wróciłam do mojej kochanej siostrzyczki. Dzisiaj jest 22 sierpnia więc tydzień temu minął jej termin ciąży.  
Er: Cześć dziewczyny!
E: Eric wróciłeś. Tęskniłam skarbie. 
Er: Ja za tobą też. Cześć słoneczko.  Cześć Mała. 
Przywitał się z dzieckiem a następnie roztrzepał mi włosy.
M: Cześć Stary. 
Er: Jak się czujesz kochanie?
E: Dobrze,ale mnie dzisiaj brzuch pobolewa. Wkońcu tydzień temu minął termin prawda. 
Er: Tak się ciesze. 
Po jego wypowiedzi zadzwonił mój telefon.
M: Tak słucham?
P: Eeee. Hej Melanie to ja Paul. Co ty na jakiś mały spacerek?
M: Bardzo chętnie.
P: Dobra to będę u ciebie za 10 min. Pa.
M: To ja was zostawię samych. 
Pobiegłam szybko na górę poprawiłam makijaż i włosy. Chwyciłam torebkę gdy akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko na dół. Otworzyłam drzwi i przywitałam się z Paul'em. 
M: Emily wychodzę. 
E: Dobrze !!
Wyszliśmy z domu i poszliśmy w stronę parku. 
P: Cieszę się że ze mną wyszłaś.
M: A przestań dla mnie to zwykła przyjemność.

Paul odprowadził mnie do domu jakoś przed 22. Pożegnaliśmy się i każdy rozszedł się w swoją stronę. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Poszłam do pokoju gdzie odłożyłam torebkę i ściągnęłam buty. Od razu poszłam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Wychodząc z kabiny obwinęłam się ręcznikiem. Włosy związałam w kucyka i zmyłam makijaż. Kiedy wróciłam do pokoju ściągnęłam ręcznik i szybko założyłam na siebie piżamę. Położyłam się spać.

Obudził mnie Eric. Spojrzałam na zegarek 2.14.
E: Melanie Emily zaczęła rodzić. Ubieraj się jedziemy do szpitala. 
Zerwałam się szybko z łóżka wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ciuchy i w łazience się w nie przebrałam. Poprawiłam włosy i zbiegłam na dół.
M: Jestem możemy jechać. 
E: Emily jest w samochodzie. Zamknij drzwi i szybko do samochodu. 
Powiedział i wybiegł na dwór. Założyłam szybko balerinki i zamknęłam samochód. Po czym szybko pobiegłam do samochodu. Mamy szczęście bo o tej porze nie było nikogo na drodze, więc do szpitala dojechaliśmy po krótkiej chwili. Gdy tylko Eric zaparkował wybiegł z auta i pomógł Emily iść do środka. Wyszło na to że mam zamknąć auto. Wyciągnęłam posłusznie kluczyki ze stacyjki i zamknęłam samochód. Wbiegłam do szpitala. W ostatnim momencie zauważyłam ich Emily. Pobiegłam w ich stronę. Jak się okazało Eric wszedł z nimi do środka. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Styles'a. Odebrał po 2 sygnałach.
H: Halo?
M: Harry Emily właśnie rodzi. 
H: Już ale my przecież dopiero co wyjechaliśmy. Nie mogła urodzić wczoraj żebym zobaczył swoją księżniczką.
M: Harry.! Najwyraźniej nie mogła. 
H: Już spokojnie przepraszam. Wyślij mi zdjęcie naszej perełki. 
M: Oczywiście Harry. Jak wam minęła podróż?
H: A bardzo dobrze. Liam nadal jest smutny. Wiesz?
M: Przeczuwam. Słuchaj ja tak dłużej nie mogę. Przeproś go ode mnie i daj prezent. 
H: Oczywiście Melanie. 
M: Boże Harry tak się denerwuję. 
H: Spokojnie nasza mała dziewczynka będzie cudowna. 
Z harrym rozmawiałam jeszcze 2 godziny. Skończyłam z nim rozmawiać kiedy Eric wyszedł z sali. Zerwałam się szybko z krzesełka i podbiegłam do niego.
M: Co z Emily?
E: Mamy córeczkę.
M: Gratuluję Eric.
Przytuliłam Eric'a. 
M: Mogę tam wejść?
E: Tak oczywiście. Wejdź. 
Weszłam do sali. Emily leżała na łóżku i karmiła małą. Jak to zobaczyłam to przypomniało mi się wszystko z przed 2 lat. Łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem z oczu. Podeszłam do Emily i popatrzyłam na małą. Byłą taka słodka. Kiedy skończyła jeść zrobiłam jej zdjęcie. 
Wysłałam je Loczkowi z dopiskiem Nasza Mała Księżniczka x

M: Mogę ją na ręce. 
E: Jasne.
Wzięłam od niej małą. Była taka słodziutka. 
M: Cała mamusia.  Gdzie poszedł Eric.
E: On pojechał do domu po rzeczy i dziękuję. 
M: Wysłałaś zdjęcie mamie.
E: Tak tak już poszło. A teraz pozwolisz że się trochę prześpię. 
M: Jasne śpij. Ja popilnuje kruszynkę.
E: Kochana jesteś.
Usiadłam z dziewczynką na kanapie. Po pewnym czasie wrócił Eric. Usiadł z nami na kanapie.
M: A tak w ogóle jak chcecie dać jej na imię?
Er: Isabella Melanie.
M: Naprawdę dajecie jej imię po mnie?
Er: No oczywiście.

Znowu zaczęłam płakać. Malutka spała mi na rękach a mi się strasznie nudziło. Chwilę później przyszła pielęgniarka i zabrała Belle na badania a Eric był potrzebny do wypisania jakiś dokumentów. Znowu zostałam sama. 
To było 27 sierpnia jakoś o 4 rano poczułam silne bóle, a następnie odchodząc wody. Zawołałam szybko mamę,a ona zadzwoniła po karetkę. Zeszłyśmy powoli na dół i wtedy do domu wparował lekarz z pogotowia. Zabrali mnie do szpitala. Od razu zawieźli na porodówkę. Moją kochaną córcie rodziłam ponad 7 godzin. Kiedy ujrzałam moją dziewczynkę zaczęłam płakać. Była taka piękna miała nos po mnie a oczy po Fabianie. Och moja mała Kate....
Z rozmyśleń wyrwała mnie Emily. 
M: Coś potrzebujesz?
E: Nie nie. Chyba wiem o czym myślałaś. Może powinnaś zawalczyć o Kate. Mieszkasz z , mamą jesteś pełnoletnia, przecież mama ci pomoże.
M: Wiem. Jak wrócę do Londynu to obgadam tą sprawę z mamą. 
E: Bardzo dobry pomysł. Ja uważam że powinnaś  chociaż zawalczyć.  Jak zobaczą ze ci zależy to ci ja oddadzą.  
M: Mam taką nadzieję.  Tak bardzo Ci zazdroszczę. Masz dziecko narzeczonego rodzinę a ja miałabym dziecko gdybym nie zachowała się jak głupia nastolatka i nie oddała.
E: Przestań tak mówić. Przecież wiem że to nie prawda. Ty masz dopiero 18 lat,a ja 24. Masz czas.
W tym momencie do sali wrócił Eric z Bellą. 
Er: Cześć dziewczynki. 
E i M: Hejo.
E: Daj nakarmię ją. 
...

Cały dzień siedzieliśmy w szpitalu. Kiedy wieczorem wróciliśmy do domu zrobiłam kolację i zaniosłam ją do salonu. Zjedliśmy wszystko. Jakoś o 20 do naszych drzwi ktoś zapukał. Podeszłam i je otworzyłam. Był to Styles z Payne'm.
M: A co wy tu robicie? Przecież dopiero co wyjechaliście. 
H: Też cię miło widzieć plus bardzo miłe przywitanie plus tak możemy spać na dworze.
M: Jejku sorki. Wejdźcie.
Kiedy tylko weszli rzuciłam się Styles'owi na szyję. Do Liam'a podeszałam i wpiłam się w jego usta. Dopiero po chwili się ocknął i odwzajemnił mój pocałunek. Kiedy się od siebie odsunęliśmy uśmiechnęliśmy się do siebie.
M: Jesteście może głodni albo chcecie coś do picia?
L: Jesteśmy i głodni i chcemy pić.
M: Okej to idźcie do salonu a ja wam coś zaraz przyniosę.
Chłopcy wykonali posłusznie polecenie a ja udałam się do kuchni. Nałożyłam trochę warzyw na parze z piersią z kurczaka i postawiłam na tackę. Wyciągnęłam z szafki 4 szklanki i zrobiłam w nich drinki. Z jedzeniem i piciem wróciłam do pokoju. Wszyscy siedzieli przed telewizorem. Postawiłam wszystko na stole i podałam każdemu jego drinka a chłopcą dodatkowo jedzenie. Gdy chłopcy zjedli zanieśliśmy bagaże do ich pokoi. Weszłam do swojego pokoju, odłożyłam gadżety i poszłam do łazienki.  Tam rozebrałam się do bielizny kiedy do łazienki wszedł jak gdyby nigdy nic Liam. 
L: Ojej przepraszam. 
M: Nic się nie stało. Chciałeś coś? 
L: Właściwie to tak.
M: Dobra to poczekaj na mnie 10 minut w pokoju,a ja zaraz przyjdę.
Liam wyszedł a ja weszłam pod prysznic. Pozwoliłam aby kropelki spływały po moim nagim ciele. Wyszłam spod prysznica wytarłam się szybko i ubrałam spodenki i za dużą koszulkę. Zmazałam makijaż i wróciłam do pokoju. Liam siedział na łóżku. Zapatrzony w mój telefon.
M: Bo ci gałki oczne wyjdą.
Wzdrygnął się i spojrzał na mnie.
L: Sorki sprawdzałem facebook'a.  
M: Jasne Jasne...
L: No tak. Nie wierzysz mi?
M: No wiesz...

W tym momencie podbiegł do mnie i zaczął łaskotać. Próbowałam się bronić ale co z tego. I tak upadłam na łóżko a on na mnie. Nasze twarze dzieliły milimetry. Nie wytrzymałam podniosłam głowę i złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach. Czułam jak się uśmiecha. Tak bardzo mi tego brakowało. Mogłabym tak leżeć cały czas ale do pokoju wlecieli Eric z Harry'm. Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni. Liam podniósł się szybko z łóżka a ja usiadłam. 
M: Chcieliście coś?
H: Nie nie. To my idziemy.  
Kiedy wyszli zaczęłam się śmiać jak nie normalna. 
L: I z czego się tak cieszysz?
M: Z twojej miny jak tu weszli.
Podeszłam do niego i wtuliłam się. Payne przyciągnął mnie bliżej.
M: Brakowało mi ciebie.
L: Mi ciebie też.
M: Liam żeby ci kompletnie wybaczyć, potrzebuję wytłumaczenia całej tej sytuacji. 
L: Wolałbym ci nic nie mówić. Tak będzie bezpieczniej.
M: Liam jeśli mam ci wybaczyć to powiedź mi to w tej chwili!!
L: No dobra. To zacznijmy od początku. Nowaka już znasz ale zapewne nie znasz jego starszego brata Mike'a, który razem z nim ma gang. Jest jakby takim przywódcą. Sophia jest jedną z jego dziwek. Jest tak pusta że da się ją omotać w okół palca w godzinę. Wpadliśmy z chłopakami na pomysł żeby ją wkręcić do nas ale tylko po to żeby zdobyć kod do ich kwatery i zobaczyć co szykują. Każdy z nas wie że podobam się Sophii, więc to ja miałem ją poderwać. Tak żeby myślała że jest dla mnie ważna. 
M: I nic kompletnie do niej nie czujesz?
L: Nic kochanie. Kocham tylko ciebie. 
M: No dobrze Liam
L: Wybaczysz mi teraz ?
M: Oczywiście nie mogę bez ciebie żyć. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało.  \
L: Dziękuję Mel.
Podbiegł do mnie, podniósł i obrócił w okół własnej osi. 
L: Kocham Cię Melanie. 
W tym momencie usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Kiedy tylko się od siebie odczepiliśmy Liam poszedł się umyć a ja położyłam się do łóżka. Zadzwoniłam jeszcze do Emily spytac się jak się czuję. Payne wrócił do pokoju po 10 minutach. Chciał iśc do siebie ale go powstrzymałam.
M: Gdzie ty się wybierasz?
L: Do siebie.
M: Ty chyba śnisz kładziesz się koło mnie. W tej chwili.
Podszedł do łóżka. Ciuchy rzucił na krzesło i położył się obok mnie. Przytuliłam się do niego. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 

Obudził mnie całusek na czole. Otworzyłam leniwie oczy. Od razu ujrzałam te piękne oczy. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
L: Dzień doberek.
M: Dzień doberek. Wyspałeś się?
L: Przy tobie miałem się nie wyspać. Było mi cieplutko a do tego miałem się w końcu do kogo przytulic. 
M: Już tak się nie podlizuj. Leż a ja idę zrobić śniadanie. 

Podniosłam się szybko z łóżka i wyciągnęłam ciuchy po domu. 
Przebrałam się i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni. Harry i Eric jeszcze spali. Wyciągnęłam wszystkie potrzebne składniki do jajecznicy (dla 4 osób) Po 10 min jajecznica była gotowa. Poukładałam talerze i sztućce na stole, a następnie położyłam szklanki i nalałam do nich soku pomarańczowego. Chwilę później do kuchni weszli chłopcy.  Usiedli do stołu a ja dałam im na talerze jajecznicy. Odstawiłam patelnie do zlewu i usiadłam do nich. Umówiliśmy się że po śniadaniu jedziemy do szpitala, a później na imprezę.  Jakoś o 11 byliśmy już w szpitalu. Kiedy weszliśmy do sali Emily bawiła się z Bellą. Podeszłam do nich i przywitałam się. Eric zabrał malutką na ręce, a Loczek zaczął się z nim kłócić. Przysunęłam sobie i Liam'owi krzesło. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać z Em.
E: Dobrze was widzieć razem. 
M: Tak wiem, ale jak się czuje jedno dniowa mamusia. 
E: Bardzo dobrze. Kto jak to ale ty powinnaś to wiedzieć 
Spojrzałam na Liam'a. Uśmiechał się.
E: Bo Liam wie że masz dziecko. Prawda ?
L: Tak wiem wiem. Dowiedziałem się wszystkiego po porwaniu 
M: Liam !!
E: Jakim porwaniu Liam! Powiedź mi wszystko Melanie!
M: Ojejku jakiś miesiąc temu Fabian mnie porwał na 2 tygodnie. Liam mnie uratował i takie tam. 
L: A powiedź co zrobił ci wcześniej.
M: Liam cholera jasna!
E: Co ci zrobił!
L: Zgwałcił ją. Już za to zapłacił.
E: Mam nadzieje że zgłosiliście to na policję.
L; Jak już wcześniej powiedziałem. Nowak już za to zapłacił.
M: Liam może idź do chłopców, zanim powiesz o 2 słowa za dużo.
L: No dobrze. Idę sobie. Jak mnie nie chcesz
Pocałował mnie w policzek i odszedł.
E: Ślicznie razem wyglądacie.
M: Ah no wiem.
Er: Melanie idź się pobaw z Bellą a ja sobie porozmawiać z moją narzeczoną. 
M: Dobra już sobie idę.
Wstałam z krzesła i poszłam w stronę chłopców i Belli.  Na rękach miał ją Harry.
M: Teraz moja kolej.
Wzięłam od niego księżniczkę i zaczęłam się z nią bawić.

Jakoś o 17 wyszliśmy z szpitala i wróciliśmy do domu. Weszłam do domu i poszłam do salonu. Liam usiadł razem ze mną, a po chwili dołączyła do nas reszta.
M: To której idziemy do tego klubu?
Er: 20.
M: No dobra a jesteście głodni?
Er H i L: Tak!!!
Wyszłam z salonu i poszłam do kuchni. Odgrzałam wczorajszy obiad i zaniosłam do pokoju.  Zjedliśmy. Gdy tylko skończyliśmy posprzątałam i poszłam do siebie. Była 19 więc zaczęłam się ubierać. Założyłam na siebie top crop w panterkę, zwykłą czarną spódniczkę i czarne czółenka.
Poszłam do łazienki.  Zrobiłam ostry make - up. Włosy zostawiłam rozpuszczone ale pokręciłam je na końcach. Umyłam zęby, posikałam się perfumami i gotowa  wróciłam do pokoju.  W pokoju do małej torebeczka spakowałam telefon, klucze i jakieś pieniądze.  Z szafy wyciągnęłam jeszcze krótką ramoneskę. W pełni przygotowana zeszłam na dół.  Chłopcy już czekali. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę Alibi. Po 20 min byliśmy na miejscu. Bez żadnych przeszkód weszliśmy do środka,   Eric z Harrym poszli po drinki a ja z Liam'em do stolika. Ściągnęłam kurtkę i rzuciłam ją obok. Tak samo postąpiłam z torebką. Po kilku minutach siedziałam przy stoliku z czwórką nieziemsko  przystojnych facetów.  Ah całą impreza była wspaniała raz tańczyłam z Harold em drugi raz z Erickiem  a następny z Liam em, ale oczywiście było za cudownie.  Kiedy tańczyłam z Liamem zauważyłam Paula.  Kiedy spojrzał na mnie miał wsiekłość w oczach.
M: Liam chodźmy się napić.  
Chłopak Chłopak złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę stolika. Usiadłam mu na kolanach I wypiliśmy w spokoju. Do końca imprezy moje oczy nie dojrzały więcej Paula. Do domu wróciliśmy jakoś o 3. Od razu udaliśmy się do swoich pokoi. Liam poszedł ze mną. Kiedy tylko zamknął drzwi rozebrałam się do bielizny I położyłam do łóżka, mój chłopak po chwili postąpił tak samo. Zasnęłam wtulona w chłopaka. 

Obudził mnie dźwięk SMSa.  Był on o bardzo przykrej treści.  Wystraszyłam się więc odpisałam. 
                                                     
Pech chciał że Liam właśnie się obudził i patrzył mi przez ramię.  Zerwał się z  łóżka i wyrwał mi telefon z ręki.
L: Melanie kto to jest?
M: Nie wiem, ale się domyślam. 
L: Powiedź mi wszystko. O co chodzi ze dajesz dupy każdemu kto tylko o to poprosi?
M: Liam pamiętasz Paula z tamtej imprezy. 
L: No pamiętam. Ten co się do ciebie przywalił. 
M: Tak ten. No i po tym jak wy wyjechaliście umówiłam się z nim. I podobno się z nim przespałam. Liam ja nic nie pamiętam i tak myślę że to on napisał.  
L: Jeżeli to prawda to koleś już nie żyje.  
M: Liam przestań tak mówić.  Kiedyś cie znajdą jeżeli będziesz  tak nawalał każdego zwykłego człowieka.
L: To nie jest zwykły facet. To zły człowiek.  
M: Skąd ty to możesz wiedzieć Liam nie znasz go. 
L: Ponieważ to jest ...

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 14 :

Kiedy weszłyśmy nie wierzyłam własnym oczom. Byli tam moi chłopcy. Za którymi tak bardo tęskniłam.
M: Chłopcy!!
Zapiszczałam i rzuciłam im się na szyję.  Wszystkim po kolei. Oprócz Liama bo ten siedział na kanapie i nawet nie wstał.  Podeszłam wiec do niego i usiadłam mu na kolanach i podniosłam mu głowę żeby na mnie popatrzył.
M: Nie przywitasz się ze mną.
L: Nie wiem czy chcesz.
M: Ej nie smutaj Jasne że chce. A teraz mnie przytul.
Liam objął mnie swoimi ramionami a ja wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. 
M: Możemy pogadać na osobności. 
L:  Oczywiście po to tu przyjechałem. 
Wstaliśmy z kanapy i poszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać. 
M:  A więc Liam. Myślałam nad wszystkim co się zdążyło i wywnioskowała ze powinniśmy zostać przyjaciółmi.  Ja nie będę umiała ci wybaczyć zdrady. Przepraszam taka już jestem i się nie zmienię.  Możesz mieć do mnie żal ale ja proponuję przyjaźń. 
L: Nie Mel proszę cię. Tylko nie przyjaźń. Ja nie chce się z tobą przyjaźń. Chce z tobą być, kochać cie, kochać się z tobą.  Czy ty tego nie rozumiesz? 
M: Liam nie wiem co powiedzieć.  
L: Nie mów nic tylko mi wybacz. 
M: Tego nie zrobię. Nie potrafię, nie umiem. Przyjaźń albo zero.
L: Wybieram zero. Jeśli nie mogę z tobą chodzić to przyjaźnić tym bardziej. Dziękuję że powiedziałaś mi swoje zdanie, a teraz lepiej wyjdę, bo boje się ze któreś z nas powie o jedno słowo za dużo. 
Byłam w szoku nie mogłam nic powiedzieć.  Patrzyłam tylko jak się wycofuje i trzaska drzwiami. Było mi tak smutno,ale nie umiem mu wybaczyć. Nie po tym co zrobił.  Z płaczem rzuciłam się na łóżko.  Po chwili poczułam jak się podnoszę.  Oznaczało to ze ktoś usiadł na moim łóżku. Podniosłam się powoli. Był to nie kto inny jak Harry. 
H: Hej mała. Co się stało pomiędzy tobą a Liam'em. Wyszedł taki wkurwiony ze myślałem ze wyrwie wam drzwi wejściowe.
M: Powiedziałam mu tylko ze nie potrafię mu wybaczyć i ze proponuje przyjaźń albo zero, a on wybrał zero. Więc sobie stąd poszedł.  
H: Ale wiesz że to widać jak go kochasz. Nie uciekniesz przed tym. Zrobisz dla niego wszystko tak jak on dla ciebie. No ale dobra skończy o tym gadać. Cieszmy się naszym wspólnym chrześniakiem lub chrześnicą. 
M: To ty jesteś przyszywanym bratem Eric'a ?
H: TAK tak to ja Harry Styles. Przyszywanym brat Eric'a Grey'a. 
M: Haha tak za wami tęskniłam. Czyli co tak jakby nie musimy iść już na kawę?
H: No nie ale Eric dostał bilety na niedzielny koncert i mam nadzieje że się zjawicie. 
M: No oczywiście ze będziemy.  
H: Trzymam za słowo, a kiedy wracasz do domu?
M: Myślałam żeby zostać tu do porodu dziecka a później żeby pomóc trochę Emily. 
H: A nie tęsknisz? Za mamą ? Za nami ?!
M: Tęsknię i to bardzo ale jednak Em jest teraz w większej potrzebie niż mama czy wy. 
Z Harrym gadałam bardzo długo dopiero jakoś o 20 skończyliśmy rozmawiać.  Byliśmy tak padnięty rozmową ze zasnęliśmy  nawet nie wiedząc kiedy. 

Nazajutrz rano obudził mnie dzwoniący telefon. Podniosłam się powoli żeby nie obudzić Hazzy który spał na moich nogach. Odebrałam telefon jak się okazało była to moja mama. Dzwoniła po to by się dowiedzieć co u nas. Jak się czujemy? Jak dzidziuś? Podstawowe pytania mamy martwiącej się o córki.  Skończyłam z nią rozmowę po 30 min. Harry już nie spał i się na mnie patrzył. Wstaliśmy z łóżka i razem zeszliśmy na dół.  Przywitała nas 5 osób.  
Lou: No w końcu wstaliście ile można na was czekać.  
M: Nie denerwuj się tak bo ci zmarszczki wyskoczą panie Marchewko. 
L: To nie było śmieszne.  
M: Też Cię kocham Lou a teraz daj mi jeść !!!
Z: A ty się w Niall'a bawisz.
M: Zayn słońce nie jadłam nic od wczorajszego śniadania. Chcesz coś jeszcze powiedzieć.  Z: Nie przepraszam ze się odezwałem.
M: No i żeby mi to był ostatni raz. A teraz jeść! !
Usiadłam do stołu obok Malik a i zaczęłam jeść śniadanie.  Po śniadaniu po każdym posprzątałam i dołączyłam do nich w salonie. Nie widziałam nigdzie Liam'a, a przecież każdy z chłopców tutaj nocował.
M: Chłopcy, a gdzie jest Liam?
Lo: On jest w swoim pokoju, powiedział ze z niego nie wyjdzie żeby na ciebie nie patrzeć.
M: Aha okej. Wiecie co ja pójdę do siebie trochę się odświeżyć.
Wyszłam z salonu se łzami w oczach. Liam stał na schodach i wszystkiemu się przysłuchiwał. Ominęła go na schodach,ale w ostatnim momencie złapał mnie za rękę.
Wyrwałam mu rękę i czym prędzej pobiegłam do łazienki.  Zamknęłam drzwi i włączyłam laptopa. Następnie puściła muzykę i zaczęłam się ubierać.  Krótkie spodenki, top crop i jestem gotowa. Postanowiłam posprzątać trochę. Po 30 min wszystko było gotowe. A ja nie miałam co robić. Więc zeszłam na dół. Wszyscy z Liam'em siedzieli w salonie. Usiadłam między Zayn'em a panem głodomorem. Przesiedzieliśmy tak całe popołudnie. Jakoś o 18 poszliśmy z chłopakami na spacer. Oczywiście nie obeszło się bez autografów i zdjęć. Do domu wróciliśmy jakoś o 21. Porozchodziliśmy się do swoich pokoi. Kiedy tylko weszłam wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic,zmazałam makijaż i wróciłam do pokoju. Wzięłam książkę i położyłam się do łóżka.  Och uwielbiam książki Jessici Verdi, a zwłaszcza Moje życie od teraz. Książkę skończyłam czytać około godziny 23. Odłożyłam ją i odpłynęłam do krainy Morfeusza. 



Obudziłam się około godziny 4. Ja naprawdę jestem nie normalna.  Wyszłam z łóżka i zeszłam na dół napić się wody. W kuchni był Liam.  Obeszłam go i nalałam sobie wody do szklanki. Oparłam się o meble i piłam spokojnie wodę. 

L: Dlaczego nie możesz mi wybaczyć?
M: Liam nie zaczynaj. Powinieneś wiedzieć.
L: Wiem że popełniłem błąd, ale zrozum musiałem. Gdybyś znała prawdę to możliwe że byś mnie zrozumiałą.
M: To mi ją powiedz Liam.
L: Nie jeśli się dowiesz, to będzie ci groziło jeszcze większe niebezpieczeństwo niż teraz.
M: O czym ty człowieku mówisz?
L: Po prostu nie mogę ci powiedzieć, a teraz dobranoc.
Tak po prostu wyszedł z kuchni. Po chwili powtórzyłam jego ruch i skierowałam się do swojego pokoju. Położyłam się i próbowałam zasnąć.



E: Melanie wstawaj już 10!! 

Ocknęłam się i popatrzyłam na siostrę, która stałą z tacą w ręce. Usiadłam na łóżku a ona postawiła tace na moich udach. 
M: Jesteś najlepszą siostrą na świecie.
E: Heh tak wiem wiem a teraz jedź jedziesz dzisiaj z chłopakami na zakupy. 

Zaczęłam jeść śniadanko. Niby zwykłe kanapki i kawa ale jednak robione z miłością siostrzaną. Szybko wpałaszowałam śniadanie i zaczęłam się ubierać. Wybrałam ciuchy i wzięłam je do łazienki. Tam szybko przebrałam się, pomalowałam a włosy związałam w kucyk. Gotowa zeszłam na dół gdzie czekali już chłopcy. Wzięłam listę od Emily i wsiedliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do największego marketu w Nowym Jorku. Szybko wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka. Każdy dobrał się w pary. Każda z par dostała inne działy. Ja byłam w parze z Loczkiem. Wzięliśmy swoją listę i ruszyliśmy w głąb sklepu. Kiedy byliśmy zadzwoniłam do reszty grup żeby szli juz do kas. Zapłaciliśmy za zakupy, chłopcy oczywiście je wzięli i poszliśmy do samochodu. Tam W sądzili my zakupy do samochodu i odjechaliśmy. Pod dom podjechaliśmy 20 min później.  Wysiedliśmy z samochodów ja poszłam odtworzyć im drzwi. Po chwili wszyscy byli już w kuchni a ja do nich dołączyłam. Emily poszła do Eric'a, wiec mieliśmy cały dom dla siebie. Po układałam zakupy do szafek i lodówek i poszłam do chłopców którzy siedzieli w salonie. 

M: Chłopcy co robicie?
H: Jak na razie się nudzimy.  
M: Chodźmy dzisiaj na imprezę.  Byłam ostatnio w takim klubie. Spodoba wam się.
Lou: No to mamy już plany na dzisiejszy wieczór. 
M: Jej idziemy. To ja zadzwonię do przyjaciółki, może pójdzie z nami. 
H: uuuu kolejna laska.
M: Myślałam że ci wystarczam. 
Wystawiam język Styles'owi a on mnie przytulił.  Wygramoliłam się z jego objęć, aby zadzwonić do Steph. Odebrała po 3 sygnałami. 
S: Halo Mel. 
M: Cześć przyjaciółeczko. Co powiesz na spędzenie ze mną i z pięcioma super chłopakami dzisiejszego wieczoru w tym klubie co byłyśmy ostatnio. 
S: Jak impreza to ja chętna i jeszcze chłopcy to już w ogóle.  Będę u ciebie o siódmej.
M: Oke. Pa
S: No pa. 
Z: I co twoja przyjaciółka idzie z nami?
M: Tak będzie tu o siódmej.  Więc mamy jeszcze trochę czasu.
Z: No to super. Oglądnijmy jakiś film.
M: Świetny pomysł. Włączmy 3 metry nad niebem.
H: Nie piłę.
Zaczęliśmy się kłócić oni oczywiście wygrali chłopcy. Nienawidzę horrorów, wiec żeby nie widzieć strasznych momentów wzięłam małą poduszkę.  Oczywiście podczas filmu nie obeszło się bez moich pisków. W połowie filmu przytuliłam się do Styles'a i zasnęłam. Obudzili mnie chłopcy.
N: I jak podobał ci się film?
M: Heh nawet nie wiesz jak bardzo Niall. Która godzina?
Lo: 18.30
M: Kurde już. Trzeba się ubierać Steph za chwilę przyjdzie.
Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do pokoju. Wyciągnęłam z szafy sukienkę. Założyłam ją szybko na siebie. Do kompletu dobrałam czarne szpileczki i krótką ramoneskę. Buty założyłam na siebie a kurtkę położyłam na łóżku i poszłam do łazienki. Zrobiłam mocny makijaż i równo o 19 zeszłam na dół. Na przed pokoju stała Stpeh z Emily.
M: Cześć dziewczyny
S: Jejku ślicznie wyglądasz.  
M: Dziękuję.  Chłopcy za minutę widzę was wszystkich na dole!!
A no i zapomniałam dodać że Steph jest directioner. I gdy tylko chłopcy zeszli na dół ona wstrzymała  powietrz. 
M: Zayn, Niall, Liam,Lou,Harry to jest Stephanie moja najlepsza przyjaciółka  od dziecka. Stephanie tobie nie musze ich chyba przedstawiać.
S: O Jejku oczywiście że nie. Bardzo miło mi was oznaczać. Nie wiedziałam ze masz takie znajomości.  
M: Aha no widzisz. Trza uwierzyć trochę więcej w przyjaciółkę.  A teraz może chodźmy. 
Paul (Liam Hemsworth)
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do Malibu Club. Na miejsce dotarliśmy po 20 min. Gdy tylko weszliśmy do moich nozdrzy doleciał zapach alkoholu  papierosów i potu. Zajęliśmy z chłopcami jakiś wolny stolik i juz po chwili Lou i Zayn poszli po drinki. Piliśmy jednego za drugim. Po jakimś 3 poszłyśmy z Steph zatańczyć. Probowałyśmy robić to w rytm muzyki ale nam nie wychodziło,  wiec tanczyłyśmy po swojemu. W pewnym momecie poczułam ramiona oplatające się wokół mojej tali. Myślałam że to jeden z chłopców wiec nie przestałam tańczyć.  Ale gdy zobaczyłam wzrok Steph na tym ktosiu  to się zlękłam. Odwróciłam się do niego twarzą. Miał pięknie zbudowaną szczękę, cudowne niebieskie oczy które wpatrywały się w moje. Poczułam na swoich policzkach piekące znamię. 
P: Jestem Paul
M: Melanie.
P: Miło mi cię poznać. Pięknie tańczysz.
M: Dziękuję
P: Mogę postawić ci drinka.
M: Oczywiście.
Razem z Paul'em udaliśmy się do baru. Gdzie zamówiliśmy po drinku. Gdy dostaliśmy je w swoje ręce poszliśmy do moich przyjaciół. Przedstawiłam im chłopaka, a oni od razu znaleźli wspólny język. Jakoś po 2 zaczęliśmy zbierać się do domku. Wymieniliśmy się z Paul'em numerami. Oczywiście Steph została na noc.

Obudził mnie głośny huk. Podniosłam się szybko i zobaczyłam że na podłodze leży obolała Steph. 
M: Kochanie nie nauczysz się już latać.
S: Haha bardzo śmieszne ty pomóż wstać a nie się śmiejesz.
Wyciągnęłam do niej rękę a ona zciągnęła mnie na dół. 
M: Jesteś nie normalna. 
Śmiałyśmy się tak dopłóki do pokoju nie wszedł głodomorek. Podniosłyśmy się i razem z nim zeszłyśmy na dół.  W kuchni siedzieli już chłopcy. Gdy tylko weszłam dałam każdemu po tabletce. Zrobiliśmy sobie śniadanie i zjedliśmy je w wspólnym gronie. Po śniadaniu Steph wyszła. Ja poszłam do pokoju kiedy zadzwonił mój telefon. Podbiegł szybko i odebrałam. Był to Paul. Umówiliśmy się na 7 dzisiaj wieczór. Byłam taka szczęśliwa. Naprawdę jest z niego fajny chłopak. O Fabianie też tak mówiłam na początku. Fajny chłopak, będzie nam razem cudownie, a co później wyszło alkohol,dyskoteki,narkotyki, seks, wyścigi no i oczywiście dziecko. Moja mała Kate. Po powrocie do Londynu będę musiała ją odzyskać. To w końcu ja ją urodziłam i to ja powinnam ją wychowywać, nie jakaś obca baba. 
E: Melanie !!!!
Zeszłam szybko na dół.
M: Coś się stało?
E: Nie chciałam zobaczyć gdzie jesteś.
M: Emily dzisiaj wychodzę z takim fajnym chłopakiem.
E: Oczywiście idź mała. zabaw się jesteś młoda.
M: Heh oczywiście. Ej na kiedy ty masz tak wgl termin?
E: Początek września koniec sierpnia.
M: Czyli to już nie długo. Tak się cieszę. Będę wspaniała chrzestną obiecuję. 
E: Oczywiście że będziesz. Chcesz herbaty.
M: Tak chce ale ty siedź a ja pójdę zrobić. 
Wyszłam szybko z salonu i poszłam do kuchni. Zrobiłam 2 herbaty i wróciłam do salonu. Podałam Em herbatę i znów zaczęłyśmy rozmawiać. My się chyba nigdy nie nagadamy. Jutro chłopcy mają ostatni koncert i wracają do Londynu.  Znowu będę się musiała z nimi rozstać. 

Właśnie przyszedł po mnie Paul. Ubrana w sukienkę i szpilki zeszłam do niego. Przywitałam się i poszliśmy. Kino, kolacja, bardzo długa rozmowa i wracamy do domu. Gdy tylko weszłam przebrałam się i położyłam spać.

Rano wstałam o 10. Oczywiście o 17 zaczynał się koncert więc musiałyśmy tam być około 16. Dzień jak codzień wstałam rano. przebrałam się zjadłam śniadanie, wyszłam na zakupy i nim się obejrzałam była 15.30. Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam się przygotowywać na koncert. Założyłam na siebie krótkie jeansy i czarny crop top. Do tego dobrałam jeszcze 
czarne convers'y.  Lekki makijaż włosy rozpuszczone i byłam gotowa. Zeszłam na dół gdzie czekała już na mnie Emily.
M: Ty chyba nie jedziesz?
E: Nie spokojnie ja tylko cię zawiozę.
M: W takim razie jedźmy. 
Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę Areny. 25 min później wyciągnęłam przepustkę i weszłam do środka. Nastęnie weszłam za kulisy gdzie życzyłam chłopakom powodzena. Moje miejsce było przed samą sceną. Koncert zaczął się równo o 17.Leciały piosenki a ja kojarzyłam tylko 2. Kiss You i Live while we're Young. Wszystko skończyło się około 20. Wsiedliśmy wszyscy do samochodu i razem wróciliśmy do domu. Pożegnałam się  chłopakami, ponieważ rano jadą a ja pewnie bedę spać i udałam się do swojego pokoju. Przebrałąm się w  piżamę i poszłam spać.


-------------------------------------
Uhuhu tutaj znowu ja. 
Mam nadzieję że rozdział się spodoba.
Chciałabym podziękować moim czytelnikom i osobą zostawiającym komentarze. 

Na koniec chciałam dodać że rozdział pojawi się w tym tygodniu ale dokładnie nie wiem kiedy, ponieważ pisze egzaminy w następnym tygodniu i muszę się uczyć.
Dziękuję za uwagę.
Życzę miłej niedzieli
Sandra x