wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 20:

Ten rozdział może zawierać treści przeznaczone dla osób które ukończyły 18 lat. Czytasz na własną odpowiedzialność. 

Poszła spać około 22. Oczywiście spałam u Harry'ego. Nie mam na razie siły żeby rozmawiać z Liam'em. A wiec tak jak mówiłam spałam u Hazzy. Przytuliłam się do poduszki i zapadłam w sen.  

Obudził mnie przeżywający wzrok.  Otworzyłam jedno oko. To Liam,ale czy jestem gotowa żeby  nim rozmawiać.  
L: Melanie wiem ze nie śpisz! 
M: Co chcesz !?
L: Chciałem ci wszystko wytłumaczyć.
M: Masz 2 minuty.
L: Dziękuję.
M: Czas leci.
L: Więc tak wtedy w Nowym Jorku cię okłamałem nie Zerwałam ze Sophią. Znaczy zerwałem ale sciągłem ja tam znowu żeby dowiedzieć się gdzie Mike ma bazę.  To jak mówiłem ze jej nie kocham i ze kocham tylko ciebie to była prawda. Melanie nie umiem bez ciebie żyć. Dzisiaj w nocy w ogóle nie spałem, bo myślałem o tobie. Kocham Cię Melanie. Proszę cię daj mi ostatnia szansę.
M: Dziękuję za wyjaśnienie a teraz wyjdź.
L: Mel proszę cię nie możesz tego skończyć.  Kocham Cię.
M: Mogę i właśnie to robię. Wyjdź proszę cię.
Liam posmutniał na twarzy i wyszedł z pokoju.  Wtuliłam twarz w poduszkę i zaczęłam płakać.  Nie nawidze jej. Ta głupia zdzira znowu zepsuła mi życie. Niech ją ja tylko na oczy zobaczę to jej kudły powyrywam razem z cebulkamiH: H:Melanie słyszałem krzyki. Coś się stało? 
Podniosłam powoli głowę. 
H: O mój boże jak ty wyglądasz
M: Dzięki Styles takie rzeczy motywują do życia.  
H: Sorki Melcia po prostu....
M: Po prostu co??
H: Nie nic wiesz co śniadanie na stole. Zejdziesz do nas?
M: Będę za 10 minut. 
H: Tylko szybko.
Hazz wyszedł z pokoju, a ja podniosłam się powoli z łóżka.  Z mojej walizki wyciągnęłam zwykle czarne legginsy, top crop I czysta bieliznę. Z ciuchami weszłam do łazienki. Przebrałam się szybko i doprowadziłam do stanu używalności. Odnowiona zeszłam na dół.  Liam i Sophia siedzieli w salonie. No nie oni się całują.  Ja pierdole dopiero co z nim zerwałam a on już całuje się z inną.  Weszłam do kuchni ze szklankami w oczach. Hazza podbiegł do mnie I mnie przytulił. Odsunęłam się od niego.
M: Nie przytulaj bo zacznę rycze,  a teraz dajcie mi jeść bo zaraz umrę.
Z: Wkońcu zjesz Hazz.
M: Nie jadłeś jeszcze?
H: Nie czekałem na ciebie, wiec możemy już zjeść, bo powoli zmieniam się w Horana.
N: Ja tu jestem Styles.
M: Boziu co ja bym bez was zrobiła.  Moje życie nadal byłoby takie nudne jak wcześniej.
Chłopcy podeszli do mnie i zrobiliśmy misiaka całą piątka. Następnie usiadłam do stołu i razem z Hazzą zjadłam śniadanie.  Oczywiście Hazz nie umie zjeść jak człowiek i musiał ,,niechcący" skierować go na mnie i nacisnąć.
M: Styles zabiję cię przysięgam! !
H: Też cię kocham Mel.
Zjedliśmy sniadanie i razem posprzataliśmy w kuchni. Na popołudnie loczuś zaplanował piknik. Tak słodko 0. Do południa siedzieliśmy w jego pokoju. Śmialiśmy się,  przytulaliśmy zupełnie jak byśmy byli para. Przed 13 Hazza kazał się ubierać, wiec wyciągnęłam ciuchy i się w nie przebrałam.  Włosy zostawiłam rozpuszczone, a
makijaż tylko lekko poprawiłam. Jak na 2 września to jest tutaj ciepło.  Zeszłam na dół Hazz wziął koszyk i wyszliśmy z domu. Zatrzymaliśmy się na małej polanie 15 min od  domu.
H: Hazza tu jest cudownie.
H: Miałem nadzieję że ci się spodoba.
Chłopak się zarumienił. Nigdy go jeszcze takiego nie widziałam.  Ale było warto. Był jaki słodki.  Kiedy wszystko powyciagaliśmy wyglądało jeszcze lepiej. Czuję że to będzie najlepszy piknik w moim życiu.  Hazz się wysilił i to bardzo. Usiedliśmy na kocyki i
zaczęliśmy jeśc.
M: Mmm... pyszne. Postaraleś się Hazz.
H: Ah no wiem.
Zrobiliśmy sobie trochę wolnego miejsca na koc.  Hazza oparł się na łokciach a ja położyłam głowę na jego nogi. Leżeliśmy tak dość długa chwilkę. Po każdej kolejnej sekundzie nasze twarze przybliżały się do siebie bardziej,  aż wkońcu jego miękkie usta wylądowały na moich. Całowaliśmy się na początku delikatnie ale później przerodziło się to w bardzo namiętny pocałunek.  Harry całował cudownie musze przyznać ze nawet lepiej niż Liam.  Kiedy się od siebie odsunęliśmy najpierw łapaliśmy  oddech a dopiero później uświadomiliśmy sobie co właśnie zaszło.
H i M: Przepraszam.
Niezręczna cisza. Przerwał ja chłopak.
H: Nie powinienem cię całować.  Dopiero co zerwałaś z moim najlepszym przyjacielem.
M: Hazz proszę cię było cudownie. Nigdy nie czułam się tak jak z tobą podczas pocałunku.
H: Słuchaj Melanie. To głupie ale ale ......
M: Ty co Hazz? ?
H: Ja się w tobie zakochałem. Kocham się w tobie odkąd cię zobaczyłem. Nieraz nie mogę spać po nocach. Wim ze popełniłem błąd nie mówiąc ci o niej, ale chciałem twojego dobra żebyś się nie smuciła. Żebyś była zawsze taka uśmiechnięta jak zawsze kiedy jesteś z nami. Wiem też ze to nie jest fer w stosunku do Liam'a, ale czy dasz nam szansę.
M: O mój boże Harry nie wiem co powiedzieć.
H: Pierwszy raz w życiu ?
M: Dokładnie.  Ale tak dam nam szansę.
H: Naprawdę? Jesteś pewna ?
M: Tak.

Na pikniku siedzieliśmy do 19. Cały dzień na świeżym powietrzu i to jeszcze z takim facetem jak Hazz to poprostu idealne.  Ciesze się bardzo że dałam się zaprosić.  Kiedy tylko weszliśmy do domu przywitał nas NialL,  który jadł pizze. Ja i Hazz trzymaliśmy się za ręce wiec głodomor dziwnie się na nas patrzył.
N: Co się wydarzyło na tym pikniku?
H: Melanie dala min szansę,  wiec nie jestem singlem.
N: Czyli zostałem sam?. No dzięki Styles.
M: Ooo mój biedny głodomorek.
Podeszłam do chlopaka i przytuliłam.  Odwzajemnił mój uścisk.
H: Czuję się zazdrosny.
M: Nie masz o co.
Odsunęłam się od blondyna i podeszłam do mojego chłopaka.
M: Jestem padnięta.
H; Ja tez.
M: To co idziemy spać.
H: TaaK.
M: Dobra ale najpierw posprzątajmy po obie piknik nasz. Włożyłam brudne naczynia do zmywarki a za ten czas Loczek powynosił koc i koszyk.  Kiedy wszystko było już ogarniete poszliśmy do pokoju trzymając się za ręce. Kiedy tylko zatrzasnęliśmy za sobą drzwi chłopak wpił się w moje usta. Całował bardzo zachłannie i pchał nas w stronę łóżka. Nie byłam przeciwn. Gdy się na nim znaleźliśmy Hazz dobrał się do mojej bluzki którą ściągnął od razu. Ja nie pozostałam mu dłużne i tez pozbył am się jego koszulki. Był taki umięśniony. Jeden obrut i to teraz ja byłam na górze. Przejechałam palcem po jego wyrzeźbionym brzuchu. Przeszły go dreszcze. Poczułam pod moją pupa twardniejacego członka.  Wykorzystałam to i zaczęłam lekko nią poruszać.
H: Oh Melanie.
Czułam jak jego ,, przyjaciel " na mnie napiera. Powoli dobrałam się do jego spodni. Rozpięłam pasek guzik, a następnie bardzo zwinnym ruchem ściągnęłam je z niego. Jego członek był duży.  Zaczęłam drażnić go ręką cały czas patrząc na Hazze. Jego oczy były pełne pożądania a z ust wydobywały się ciche jęki.  Nie chciałam go dłużej drażnić i pozbyłam się także bokserek. Wzięłam go do ręki i zaczęłam poruszać w górę i w dół.  Hazz drżał pod moim dotykiem.
H: Teraz moja kolej.
I tak oto zmieniliśmy się miejscami. Teraz ja leżałam na dole. Nie zostawiając mnie w zaniedbaniu ściągnął mi legginsy razem z majtkami. Językiem zaczął kreślić kółka.
M: O mój boże Harry.
Jęki wydobywały się z moich ust. Hazz przestał i wsadził we mnie dwa palce. Poruszał nimi chwilkę.  Wyciągnął je i popatrzył na mnie.
H: Gotowa?
Kiwnęłam głową na tak,a on założył prezerwatywę i wszedł we mnie. Najpierw poruszał się wolno,ale co chwila przyspieszał. Nie panowałam juz nad jękami wychodzącymi z moich ust. Nasze jęki wypełniały cały pokój.  Doszliśmy w tym samym czasie. Loczek opadł na mnie i zaczął uspokajać swój oddech. Kiedy był już w normie wyszedł ze mnie i położył się obok.
H: Byłaś cudowna.
M: Ty też.
Pocałowałam go i przytuliłam się.  Rozmawialiśmy jeszcze chwilę I poszliśmy spać.

----------------------
No to mamy rozdział 20. Mam nadzieje ze się spodoba. Jak zawsze dziekuje za komentarze pod poprzednim. Chciałam tez dodać że to moje pierwsze +18 jakie pisałam i mam nadzieje ze się spodoba. Życzę wam miłej nocy.


poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 19 :

Do domu wróciliśmy jakoś po 19. Zmęczeni opadliśmy na kanapę w salonie. Wtuleni w siebie zaczęliśmy oglądać PS.Kocham Cię.  W trakcie filmu dołączyła do nas cała reszta.  Po tym filmie był następny i jeszcze jeden. Obiecałam sobie że pójdę wcześnie spać ale nic z tego nie wyszło. Położyłam się spać jakoś po 3 nad ranem. Zasnęłam wtulona w mojego chłopaka.

Obudziłam się nazajutrz około godziny 9. Liam a nie było już obok. Kiedy już miałam wstawać wszedł Payne ze śniadaniem.
M: A co to za niespodzianka?
L: Ty przygotowałaś wczoraj a ja dzisiaj. Smacznego.
M: Dziękuję i na wzajem.
Zjedliśmy śniadanie i znów wylądowaliśmy w łóżku. Zauważyłam że Liam strasznie lubi się przytulać.
M: Liam kiedy wracacie do Londynu ?
L: Jutro mamy samolot o 4. Melcia ty lecisz z nami.
M: Nie Liam.
L: To nie było pytanie. Tylko oznajmienie ci że wracasz z nami.
M: Ale Liam obiecałam Emily że jej pomogę.
L: Twoje życie jest ważniejsze słonko.
M: A jeśli my wyjedziemy a on tu wparuje i zrobi im krzywdę.
L: Nic im nie zrobi. Jemu zależy na tobie,a nie na Emily Belli czy nawet Eric'ku. Kochanie musisz lecieć z nami, żebym mógł cię pilnować.
M: Liam nawet jeżeli polecę z wami to nie będziesz mógł mnie pilnować 24/7. Ponieważ ty chodzisz do studia na wywiady sesję i inne takie.
L: Misiu pamiętaj ze nie tylko my tworzymy nasz gang. Mamy też innych chłopaków,  którzy będą cię pilnować.
M: Ja bym wolała żebyś ty to zrobił.
L: Ja też bym tak wolał.
Zbliżyłam się do niego i złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach. Liam przyciągnął mnie bardziej i wtuleni w siebie znów leżeliśmy.  Oczywiście ktoś musiał nam przerwać. Był to nie kto inny jak nasza kochana Emily.
E: Melanie idziesz ze mną na spacer z Bellą?
M: Liam mogę iść?
L: Emily a czy możecie wziąć jednego z nas?
E: Oczywiście.
L: No to idź Melanie.
Wstałam szybko z łóżka i podeszłam do szafy.
E: To za 10 min na dole.
Powiedziała i wyszła z pokoju. Z szafy wyciągnęłam ciuchy i szybko się w nie przebrałam. Liam patrzył na mnie i się uśmiechał.  Odwzajemniłam jego uśmiech i poszłam do
łazienki. Pomalowałam się, a włosy związałam w niechlujnego koka. Już w pełnej gotowości wróciłam do pokoju, po torebkę.  Wzięłam ją i razem z Liam'em zeszliśmy na dół. Emily czekała już z wózkiem. 
M: To który z chłopców idzie z nami ?
L: Ja kochanie. 
E: No to w drogę. 
Wyszliśmy z domu zmykając za sobą drzwi. Poszliśmy w stronę parku. Kiedy byliśmy na miejscu mała Bella już spała.
E: A tak w ogóle jak poszła sesja?
M: Było spoko.
E: Kiedy będę mogła zobaczyć zdjęcia?
M: Jutro.
L: Chcecie może kawy?
E i M: Taak
Liam poszedł po kawę,a my zaczęłyśmy gadać. Po 5 minutach wrócił. Wypiłyśmy kawę. Jeszcze chwilę po siedzieliśmy na ławce w parku i ruszyliśmy w kierunku domu.  Kiedy weszliśmy na posesję wzrok Liam'a przykuł pewien samochód. Wyciągnął z kieszeni telefon i gdzieś zadzwonił. Jak się okazało w trakcie do Horan'a. Dzwonił by się dowiedzieć czy ktoś jest w domu. 
L: Dziewczyny idźcie do domu. 
M: Liam co się dzieję? 
L: Nic kochanie idź do domu. 
Posłusznie ruszyłyśmy do domu.  W progu przywitał nas Lou. 
Lou: Reszta siedzi w salonie idźcie do nich.
M: No dobrze. 
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy grzecznie na kanapie. 
M: Kurwa czy ktoś mi powie czemu miałyśmy tu wejść. 
H: Liam  zauważył podejrzane osoby w samochodzie i po prostu kazał ci tu wejść. Martwi się o ciebie. 
M: O mój boże. No wiem on jest taki kochany.
H: A teraz siedź cicho. 
M: Okej.
Po około 5 min do domu wrócił Liam. Kiedy tylko wszedł do salonu podbiegłam do niego i wtuliłam się w niego. On przytulił mnie jeszcze mocniej. 

M: I co kochanie?
L: Nie wiem odjechali, ale wydaje mi się że to ludzie Mike. 
M: Liam czy oni się kiedyś odczepią.
L: Nie wiem kochanie, ale na pewno cię nie skrzywdzą. 
N: Tak w ogóle to czego oni od Mel chcą?
L: Nikt tego  nie wie Niall,ale dowiemy się wkrótce.
E: Może zamówimy pizze?
Wszyscy: Tak!!
E: No no jaki chórek. Idę dzwonić, a wy poszukajcie jakiegoś dobrego filmu.
M: Oczywiście siostrzyczko.
Malik włączył wyszukiwarkę i zaczęliśmy szukac filmu. Odpowiedni film znależliśmy dopiero po 10 minutach i był to Zostań jeśli kochasz. Poczekaliśmy na pizze. Gdy tylko mieliśmy ją na stole włączyliśmy film i zaczęliśmy jeśc pizze.

Film skończył około 18. Po filmie ja i Liam poszliśmy do pokoju. Kiedy zamknęłam drzwi podeszłam do neigo i lekko musnęłam jego wargi.
M: Jeśli chcesz żebym jutro z wami poleciała to musisz mi się pomóc pakować.
L: Oczywiście wyciągaj walizki i zaczynamy.
Tak jak kazał mi mój chłopak podeszłam do szafy i wyjęłam z niej 2 duże walizki. Położyłam je przed Liam'em i otworzyłam. Kupiłam ostatnio tak dużo ciuchów że nie wiem czy się zmieszczą.
Po 48 minutach wszystko było już spakowane. Nasze walizki stały w kącie. Zeszliśmy na dół. Był tam Eric z Emily. Usiedliśmy sobie koło nich. Oczywiście przeszkodziliśmy im w pocałunku i to bardzo namiętnym no ale mówi się trudno.
M: Tak w ogóle to kiedy zamierzacie brac ślub?
Er:Jakoś na wiosnę. Wiesz malutka trochę podrośnie a Emily będzie zmieści się w sukienkę.
E: Ty chamie.
Siostra dala mu kuksańca w bok. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.  Siedzieliśmy tak z nimi do 10. W trakcie dołączyła pozostała 4.
M: Liam idziemy spać?
L: Tak kochanie idziemy. Trzeba wstać 2.30.
Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy na górę.  Wzięłam piżamę i poszłam się umyć.  Nalałam wody do wanny i zawołałam Liam'a. Wszedł w samych bokserkach. Popatrzyłam na niego i poczułam czerwień na moich policzkach. Postanowiliśmy że wykąpiemy się razem, ale w bieliźnie.  Weszliśmy do wanny i się wykąpaliśmy. Ta godzina minęła tak szybko. Było mi szkoda kiedy musieliśmy juz wychodzić.  No ale cóż. Wyszłam z wanny i zaczęłam się wycierać.  Liam owinął się ręcznikiem w biodrach i wyszedł z łazienki. Ja skorzystałam z okazji i ściągnęłam z siebie bieliznę.  Przebrałam się szybko i wróciłam do pokoju. Misiek leżał już w łóżku. Popatrzyłam czy wszystko jest spakowane i położyłam się obok dzióbka. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.

Obudził mnie całusek w czoło. Przetarłam zaspane oczy i usiadłam na łóżku.
M: Która godzina?
L: 2.45 kochanie.
Wyszłam powoli z łóżka i podeszłam do krzesła.  Odwróciłam się do Liam'a plecami i ściągnęłam bluzkę.  Założyłam biustonosz i znów wróciłam do mojego chłopaka. Wzięłam majtki i weszłam do łazienki.  Założyłam je na siebie i wróciłam do pokoju. Liam'a nie było w pokoju. Założyłam na siebie wczoraj przygotowane ciuchy.  Ogarnęłam na szybkiego w 
pokoju i znów weszłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż, a z włosów zrobiłam kokardę na czubku głowy.  Gotowa wróciłam do pokoju chwyciłam mój kuferek w którym miałam już wszystkie potrzebne rzeczy na lot. Zeszłam do kuchni. Nalałam sobie kawy i na kolanach ją wypiłam. 
Z: Czas się zbierać zakochańce. 
Uśmiechnęłam się do Liama I pocałowałam w policzek. Wstałam z jego kolan i już po chwili byliśmy przed domem. Pożegnaliśmy się z Emily i Eric'kiem. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. 20 minut później byliśmy pod lotniskiem. Wzięliśmy swoje bagaże i weszliśmy do środka.  Spojrzałam na ekran odlotów.  Nigdzie nie było samolotu Nowy Jork-Londyn. 
M: Liam tutaj nie ma samolotu z Nowego Jorku do Londynu.
L: A no tak zapomniałem ci powiedzieć ze to jest prywatny samolot. A teraz idziemy im szybciej będziemy tym szybciej wylecimy. 
Ruszyliśmy w kierunku odprawy. Oczywiście ja też mieliśmy osobną. Widzę że chłopcy bardzo lubią posługiwać się swoją sławą.  Oddaliśmy bagaże i po chwili byliśmy w samolocie.  Zajęłam miejsce obok Liam'a i przytuliłam się do niego. 


L: Kochanie już jesteśmy.
Mój cudowny chłopak pocałował mnie w usta.  Otwarłam powoli oczy i uśmiechnęłam się do niego. Zebrała swoje rzeczy i wyszliśmy z samolotu. Weszliśmy długim tunelem znowu na lotnisko. Gdzie przywitał nas tlum zapiszczanych popłakanych fanek.  Jeszcze 2 miesiące temu też bym tak piszczała.  Ochrona lotniska wyprowadziła nas do Vana. Wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu. 
M: Liam zawieziecie mnie do domu.
L: No tak wytłumaczenie.  Śpisz u nas. Jedziemy do domu zawieść walizki i jedziemy do twojej mamy żebyś mogła się przywitać.  Dobrze?
M: Okej kochanie. 
Po 25 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu zabraliśmy bagaże i weszliśmy do środka.  Kiedy weszliśmy do salonu zauważyliśmy Sophie, która bez żadnego skrępowania podbiegła do Liam a I go pocałowała. 
M: Odpierdol się od niego suko. 
Sykłam na co ta się na mnie popatrzyła.
S: O ile mi wiadomo wy jie jesteście razem. A po za tym nie przyszłam do ciebie.
Odwróciła się do mnie dupą i skończyła swój monolog.  
S: Tęskniłam kochanie. Moją przyjaciółka tez za tobą tęskniła. 
Nie wytrzymałam podeszłam do niej odwróciłam ja w swoją stronę i przyłożyłam prosto w twarz. Następnie zrobiłam zwrot o 180 stopni i poszłam do kuchni. Słyszałam za sobą gwizdy ale nie odwróciłam się.  Gdy tylko weszłam do kuchni wyciągnęłam papierosa i go odpaliłam. One mnie uspokajają. W trakcie dołączył do mnie Malik.
Z: Liam już się jej pozbył.
M: Czy on się nadal z nią pieprzy? 
Z: Nie ju przestał.  Ale ona nadal go nachodzi. Nie bądź na niego za to zła. I poprostu jak zobaczyłem jak jej przywaliłaś. To było piękne.  Może chcesz dołączyć do naszego gangu ?
M: Dziekuej Zayn. Wiesz może to dobry pomysł żebym do was dołączyła. 
Z: Melanie ja żartowałem.
M: Ale ja nie. 
Z: O mój boże Liam mnie zabije. 
L: Za co miał bym cie zabić ?
M : Malik zaproponował mi żebym dołączyła do waszego gangu.
L: Ty chyba sobie se mnie kpisz? 
M :  Nie Liam, ale to dobry pomysł.
Z: Właśnie przydałaby się naM dziewczyna. Nawet nie raz na misję z tymi facetami. Nie ma kto ich uwieść a Melanie jest poprostu do tego stworzona. 
L: Nie wiem zastanowię się.  Idziemy?
M:Tak 
Złapałam go za rękę i wyszliśmy z domu.  Poszliśmy w kierunku mojej dzielnicy. Kiedy byliśmy na miejscu otworzyłam powoli drzwi. Z salonu dobiegły bardzo głośne jęki. 
M: MAMO !!!
Chwila ciszy.
D: To ty Melanie.?
M: Tak mogę wejść do salonu?
D: Poczekaj chwileczkę.  
Usłyszeliśmy jak zaczynają się ubierać.  Oczywiście co drugie słowo to kurwa. 
D: Możesz wejść.  
Weszliśmy do salonu. Rodzicielka rzuciła mi się na szyję.  

U mamy siedzieliśmy 3 godziny. Okazało się ze zerwała z Payne'm. Z jednej strony się cieszyłam bo mogłam na luzie być z Liam em a z drugiej strony wkońcu to moja mama. Popełniła w życiu wiele błędów ale jednak nią jest i nie wymieniła bym jej na żadną inną.  

Kiedy weszliśmy do domu ona znów tam była.  
M: Co ty tu kurwa znowu robisz? 
S: Nie przyszłam do ciebie tylko do Liam'a a teraz zejdź mi z drogi. 
Szturchnęła mnie ramieniem, za co ja pociąg łam ja za włosy. 
S: Czy ty jesteś normalna ?
M: Ja tak ale nie wiem czy ty wymieniam pełni. 
S: Właśnie widzę.  Dobra nie przyszłam do ciebie tylko do mojego misia pysia.
M: Dziewczyno zrozum on jest ze mną a poza tym on....
S: On co??
M: Nie twoja sprawa. 
W tym momencie do pokoju wszedł Liam. 
L: Sop wyjdź stąd? 
S: Ale było nam tak dobrze w Nowym Jorku chcesz to wszystko za przepaścić dla niej.
Wskazała na mnie.
L: Zamknij się. 
S: Nie powinna wiedzieć że kochasz mnie.
Nie wytrzymałam i przywaliłam im z liścia.  Łzy same zaczęły lecieć mi z oczu. Odwróciłam się i Wbiegłam do najbliższego pokoju. Jak się okazało był to pokój Hazzy. 
H: Melanie co się stało? 
Podbiegł do mnie i przytulił. 
M: Czy wy wiedzieliście ze on mnie z nią zdradza? 
H: Przykro mi Mel. 
M: Wiedzieliście i nic nie powiedzieliście.  Myślałam że jesteśmy przyjaciółmi? 
H: Bo jesteśmy Melanie. 
M:  Nic mu nawet nie powiedzieliście! 
H: Mówiliśmy ale nas nie słuchał. 
M: Dobra super. 
H: A no właśnie słyszałem ze chcesz dołączyć do nas.
M: Tak I teraz nikt nie będzie miał żadnego ale. 
H To super w czwartki mamy spotkania. 
Z Harry'm  rozmawiałam jeszczę przez 3 godziny.  

--------------
No więc mamy rozdział 19. Dziekuej za komentarze pod tamtym rozdziałem i zachęcam do komentowania tego. Mam nadzieje ze się spodoba. M