piątek, 15 stycznia 2016

Rozdział 43

M: W takim razie zapraszam do stołu.  
Zajęłam swoje miejsce i w dziwnej atmosferze zjedliśmy kolacje.
W domu byliśmy dopiero około godziny 22. Nie powiem ze było źle.  Było fajnie ale na początku nie zręcznie.  Przebrałam się w piżamę I położyłam obok misia.
L: Kochasz mnie?
M: Tak.
Podniosłam głowę i pocałowałam go. Chwilę się jeszcze przytulaliśmy. Było tak cudownie ze nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

L: Misiu wstawaj mieliśmy wyjechać o 7. 

Otworzyłam jedno oko i popatrzyłam na mojego narzeczonego. 
M: Mmm.. która jest ? 
L: 6.30 
M: Już wstaje. 
L: Idę zrobić śniadanie.  
Na odchodzę pocałował mnie w czoło. 
Przciągnęłam się i powoli usiadłam na łóżku. Wstałam i poszłam do łazienki.  Do prowadziłam się do stanu używalności i wróciłam do pokoju. W którym siedział Liam ze śniadaniem.  Zajęłam miejsce obok niego i zaczęłam jeść.  Następnie przebrałam się w ciuchy wygodne na podróż u zeszłam na dół. 
Liam czekał już w samochodzie.  Zajęłam swoje miejsce i ruszyliśmy w drogę,  
***3 godziny później***
Kiedy byliśmy coraz bliżej odczuwałam strach. Nie wiem jak zareaguje mama Liam'a na mój widok. Wkońcu moja mama odbiła jej męża po czym nawet z nim nie jest. 
M: Twoja mama jest na mnie zła?  Odczuwa do mnie albo mojej matki nienawiść?
L: Kochanie proszę cię. Moja mama tego chciała tylko nie wiedziała jak to ojcu powiedzieć a tak poza tym to ona go pierwsza zdradziła. 
M: Naprawdę mi głupio.
L: Będę cały czas z tobą damy rade. 
Właśnie w  tej chwili Liam wjechał na podjazd. 
M: Ja tam nie wyjdę. 
L: Oj przestań już.  
Wysiadł obszedł samochód i otworzył mi drzwi.  Z nie pokojem złapałam go za rękę i wyszłam z samochodu.  Skierowaliśmy się w stronę drzwi. Mój narzeczony otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. Ściągnęliśmy buty i po cichu poszliśmy do kuchni.  Liam stanął w drzwiach i odchrzaknal. Jego mama z wystraszona twarzą odwróciła a raczej podskoczyla obracając się w naszą stronę,  
K: Liam kochanie. Jak dobrze cie widzieć.  
Przytuliła chłopaka.  

K: Mealnie cudownie wyglądasz. 
M: Dziękuję bardzo pani też. 
K: Kochane nie mów mi pani bo czuję się staro. Jestem Karen. 
M: No dobrze Karen.
K: Kochani przygotowałam wam pokój. Melanie nie przeraź się to stary pokój Liama z czasów nastoletnich. 
M: Z wielką chęcią go zobaczę.  
L: W takim razie ja cię zaprowadzę. 
Objął mnie w tali I przyciągnął do siebie.  Wyszliśmy z kuchni Liam wziął nasze walizki i poprowadził przez korytarz do schodów a następnie do pięknych drzwi z ciemnego drewna.  Postawił walizki i otworzył drzwi. 
L: Zapraszam do mojego królestwa 
Wpuścił mnie pierwszą a następnie postawił walizki w rogu pokoju. Podszedł do mnie i objął w tali. Składał miłe pocałunki na mojej szyi. Jego ręcę wędrowały od brzucha po biustonosz i spowrotem. Odwrócił mnie do siebie I ściągnął ze mnie koszulkę nie przestając całować. 
M: Li twoja mama może tu wejść.  
L: Cii... 
Jego ręcę do sięgnęły moich spodni. Zatrzymał się na chwilę i zamknął drzwi na klucz. Wrócił do poprzedniej czynności. Po pchnął mnie na łóżko a ja jak piórko upadłam. Chłopak oparł się na łokciach i pocałunkami oblał moja szyję. 
M: Li...
L: Mmm ciii skarbie. 
Wrócił do moich ust. Gestem pokazał mi żebym się podniosła plecy. Zrobiłam tak jak kazał. A on odpiął mi stanik i rzucił gdzieś na podłogę. Ustami zrobił drogę do piersi i zaczął je ssać. 
M: Liam...
L: Mmm.. Kocham Cię. 
Zjechał niżej i ściągnął spodnie razem z majtkami.  Nie wytrzymałam. Przekręciłam nas tak ze teraz to ja byłam na nim.  Ściągnęłam z niego spodnie razem z majtkami. Z jego ust wydobył się jęk. Wzięłam go do ręki i zaczęłam nią poruszać w górę w dół.  Po chwili znów leżałam na dole. Liam ściągnął moje majtki. Rozszerzył moje nogi i powoli wszedł we mnie. Jego ruchy stawały się coraz szybsze. Nie mogłam pochamować jęków. Roznosiły się one po całym pokoju. Chwilę później prze moje ciało przeszła fala ciepła. 
L: Jesteś najlepszą kochanie. 
M: Kocham Cię.  
Pocałował mnie i opadł obok. Przytuliłam się do niego. Nie chciałam przerywać tej chwili no ale jego mama zapukał a do drzwi. 
L: Chwileczkę. 
K: Nie przeszkadzajcie sobie chciałam tylko powiedzieć  że wychodzę do sklepu. 
L: Dobrze. 
M: Twoja mama to wszystko słyszała. Liam wracamy do domu.  L: Mela...
M: Ja tam dzisiaj nie schodzę. 
L: Co ty na to żebyśmy poszli do mojego przyjaciela. 
M: No dobrze ale jak wracamy to od razu idę do pokoju. 
L: Oj kochanie przecież to nic ze mama słyszała.  A teraz się przebieraj. 
Zrobiłam tak jak mi kazał. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej t-shirt i jeansy. Założyłam je na siebie,  następnie zrobiłam make up poprawiłam włosy i razem z Liamem wyszliśmy z domu. Skierowaliśmy się w nie znaną dla mnie strony. Po 15 minutach spaceru podeszliśmy pod dom. Zapukalismy do drzwi. Po sekundzie drzwi otworzył nam pewnien chłopak. Nie powiem był przystojny.  
L: Andy! 
A: No nie wierzę kogo ja widzę cześć Liam. 
Chłopcy przywitali się usciskiem dłoni.  
L: Andy poznaj moja narzeczoną Melanie. 
A: Miło mi cię poznać.  Widzę że Liam się wkońcu ustatkował.  Jestem Andy.  
M: Jak widać.  Melanie.  
A: W chodźcie. 
Wszedł do domu a my za nim. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Andy zrobił nam kawę i usiadł obok. 
A: Dawno żeśmy się nie widzieli Payne. 
L: Trzeba to jakoś nadrobić. Czemu wyprowadziłeś się z Londynu?  
A: Rose ze mną zerwała i nic mnie już tam nie trzymało.  Poza tym teskniłem za tym miejscem. 
L: Może warto wrócić i zacząć życie od nowa. Wiesz życie się pierdoli ale kiedyś wyjdzie na prostą.  
A: No nie wiem. 
L: A zresztą rób jak chcesz ale brakuje mi naszych wspólnych wypadów do klubów.N
A: Nawet jeżeli bym wrócił ty i tak nie masz teraz czasu. Masz narzeczoną i to jej musisz poświęcić jak najwięcej czasu a tu jeszcze kariera. 
U Andy'iego siedzieliśmy do 19. W drodze do domu weszliśmy do jakiegoś osiedlowego marketu. Zrobiliśmy zakupy na wieczór filmowy. Około godziny 20 byliśmy w domu. Od razu przebrałam się w piżamę I położyłam do łóżka. Liam położył się obok i włączyliśmy ,,Love Rosie". Przytuliłam się do Liam'a. Nie wiem w którym momencie zasnęłam. 

Obudziłam się około godziny 8. Liam jeszcze słodko chrapał. Podniosłam się pocichu z łóżka i podeszłam do walizki.  Wyciągnęłam czyste ciuchy z bielizną i weszłam do łazienki.  Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam a nastęnie tak samo postąpiłam z włosami.  Wyszłam z pod prysznica wytarłam ciało i ubrałam się w wcześniej przygotowane ciuchy. Włosy wytarłam ręcznikiem a następnie wsmarowalam w nie olejek marakujowy i rozczesałam.  Gotowa zeszłam na dół. Karen siedziała w kuchni pijąc kawę.  

M: Dzień Dobry. 
K: Cześć Słoneczko. Jak się spało?  
M: Bardzo dobrze 
K: Chcesz kawy ? 
M: Tak proszę. 
K: Usiądź sobie. Gdzie wczoraj byliście?
M:  U przyjaciela Liama. 
Kiedy dopijałyśmy nasze kawy do kuchni wszedł Liam.
L: Cześć.
Podszedł do mnie i pocałował w policzek.
M: A dzień dobry jak się spało?
L: Dopóki byłaś ze mną wspaniale.
K: Co macie dzisiaj w planach ?
L: Zabieram Melanie na małe zakupy a następnie ja ognisko do Andy'iego.
M: To dlaczego ja o tym nie wiem.?
L: Bo to niespodzianka.
K: Przykro mi ze nie mg z wami posiedzieć dłużej ale musze lecieć bo są jakieś problemy w hotelu.
L: Poradzimy sobie.
Przytulił mnie I pocałował w czółko.  Po śniadaniu poszliśmy się przebrać. Ubrałam się w czarne body ciemne jeansy karmelowy płaszcz i botki na słupku.
Przebrałam się szybko. Włosy związałam w koczka a makijaż zrobiłam bardzo leciutki. Liam był już gotowy i czekał na mnie. Złapałam go za rękę i wyszliśmy z domu zamykając drzwi. Skierowaliśmy się w stronę centrum.

Na zakupach spędziliśmy 5 godzin. Zjedliśmy obiad na mieście.  Do domu wróciliśmy dopiero przed 17.
M: Liaś na którą jest to ognisko ?
L: Na 19 skarbie a co?
M: Nic nic tak się pytam.
L: Chodź tutaj do mnie.
Objął mnie w tali i  razem upadliśmy na łóżko.  Ręce Liam'a błądziły po całym moim ciele. Jego cudowne pocałunki zostawiały gorące uczucie.
M: Liam.
L: Hmm ?
M: Kocham Cię. Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła.
Podniosłam się. Liam usiadł obok mnie I przytulił mnie.
L: Już na zawsze razem. Pamiętasz ?
Podniósł moja prawa dłoń z pierścionkiem.
M:Pamiętam oczywiście.
L: Czas się zbierać już po 18.
M: A nie możemy zostać w domu ? Sami ?
Ruszyłam znacząco brwiami.
L: Nie rób tak. Wiesz jak na mnie działasz,  ale obiecałem ze przyjdziemy, wiec zbieraj swój seksowny tyleczek i się przebieraj.
M: Sądzisz że nie jestem odpowiednio ubrana.?
L: Oczywiście ze nie.
M: No dobrze już się przebiorę.
Wystawiam mu język i wyciągnęłam z walizki czyste ciuchy.
M: Teraz pasuje?
L: Zawsze mi pasuje. Uśmiechnął się.
Wzięłam jeszcze za duża bluzę Liama z kapturem. Wsadziłam do niej telefon. Gotowi zeszliśmy na dół.  Do domu właśnie wróciła Karen.
L: My wychodzimy.
K: Miłej zabawy.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy do domu Andy'iego. 20 minut później byliśmy na miejscu. Liam nie pukał tylko od razu zaprowadził mnie do ogrodu. Wszyscy już byli.
A: No wkońcu przyszli moi upragnieni goście.
Przywitał się z nami Andy.
L: Przecież obiecałem ze będziemy.
A: Siadajcie.
D kazał nam miejsce a my je zajęliśmy.

Po godzinie 22 wszyscy byli już dobrze wstawienii. Oczywiście wszyscy oprócz mnie. Nie piłam bo jakoś źle się dzisiaj czuje. Całe towarzystwo zaczęło grać w butelkę.
A: Melanie zagraj z nami.
M: Nie dziękuję posiedzę tutaj.
Reszta usiadła w kółku i zaczęli grać,  pierwszy kręcił Andy. Wypadła mu chyba Vanessa. Dziewczyna o rudych włosach. Grali na całowanie wiec przybliżyli się do siebie. Ich pocałunek był bardzo namiętny I zachlanny. Kiedy skończyli rudowłosa zakreciła butelką.  Wypadło na jakiegoś kolejnego chłopaka.  Wkońcu zaczęła kręcić blondynka.  Z tego co wiem miłość Liama z czasów gimnazjum. Butelka zaczęła się kręcić i kręcić aż zatrzymała się na Liam'ie. Powoli zbliżyła się do niego. Ich usta się złączyły.  Widziałam jak ja całuje delikatnie ale zarazem namiętnie i zachłannie.

Nie mogę na to patrzeć. Podniosłam się I weszłam do domu w celu znalezienia łazienki.  Po chwili trafiłam do niej. Kiedy zamykałam drzwi ktoś przytrzymał je noga. Odwróciłam się I zobaczyłam Liam'a. Szybko przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
L: Skarbie co się stało ?
M:Ja sama nie wiem. Mam wrażenie ze nigdy nie całowałeś mnie tak jak Amelie.
L: Ja tutaj piłem i nie plote takich głupot jak ty w tym momencie.  Jak możesz tak w ogóle pomyśleć.  To tylko zabawa, a pocałunki z tobą są jak najbardziej poważnie i najlepsze pod słońcem.  Chcesz wracać do domu ?
M: Nie możemy jeszcze posiedzieć.
L: Zimno ci ?
M: Troszeczkę.
Liam złapał mnie za rękę i zaprowadził w stronę jakiegoś ciemnego pomieszczenia. Jak się później okazało była to kuchnia.  L: Tu jest czajnik wodę nalej z kranu w tej szafce są herbatki a tutaj cukier.
Wyciągnął wszystko na blat kuchenny.
L: Jak nadal ci będzie zimno to przyjdź sobie zrobić jeszcze jedną.
M: Dobrze kochanie.  A teraz wracaj już do towarzystwa.
L: Nie wole posiedzieć z tobą.
M: Liaś mnie masz na codzień a swoich dawnych przyjaciół nie.
L: Ty mi w zupełności wystarczasz.
M: Nie możesz tak robić.  Pomimo tego że masz swoją narzeczoną nie powinieneś odwracać się od przyjaciół.  Co jeśli narzeczona cię zostawi, a przyjaciele się od ciebie odwrócą jak teraz ty od nich? Zostaniesz sam wiec rusz swoją seksowną dupe i idź na ogród bawić się dalej. Ja zostanę zrobić herbatę.
L: Jesteś najlepsza.
M: Tak wiem a teraz idź.
Pocałował mnie i wyszedł na dwór.  Zrobiłam herbatę,  posprzątałam po sobie I usiadłam do stołu i wypiłam ją.  Mmm cieplutka herba. Odłożyłam kubek do zmywarki i wróciłam na dwór. Wszyscy siedzieli juz przy stole. Usiadłam obok Liam'a. Chłopak objął mnie ramieniem I przyciągnął do siebie.
L: Kocham Cię
Szepnął do ucha. Uśmiechnęłam się. Do domu wróciliśmy dopiero po 3. Po cichu jak to tylko było możliwe bo zalanego w trupa chłopaka nie można wprowadzić po cichu.
L: Mela skarbie ja cię tak bałfzo kochm ! Zróbmy sobie dziecko !
M: Liam cicho bądź.!
L: Ale będziemy mieć?
M: Tak tak kochanie a teraz cicho bo obudzisz mamę.
L: Skłbie jesteś najlepsza na świecie. 
W tej właśnie chwili dotarliśmy pod pokój Liama. Zamknęłam za nami drzwi i położyłam chłopaka na łóżku. Ściągnęłam z niego ciuchy i po pchałam na poduszki. Następnie rozebrałam siebie i położyłam obok swojego narzeczonego. 

__ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ 
Dzień Dobry Kochani! 
Wracam do was z nowym rozdziałem.  
Przepraszam ze nie było ich tak długo ale mam bardzo dużo nauki a poza tym zaczęłam prowadzić nowego bloga ;) 
Na którego też was serdecznie zapraszam:
http://fairy-liam-payne.blogspot.com
Dajcie znać czy podoba wam się rozdział.


środa, 11 listopada 2015

Rozdział 42

Posadziłam Liam'a na łóżku i ściągnęłam z niego kurtkę bluzkę i spodnie. Jakoś wgramolił się pod kołdrę i zasnął. Przebrałam się w piżamę i położyłam się obok niego. Tym razem to Liam przytulił się do mnie.


Następnego dnia obudziłam się o 9. Mój chłopczyk jeszcze spał wiec wstałam z łóżka i założyłam jego koszulkę.  Założyłam ją na siebie i zeszłam na dół.  W całym dołu panowała cisza. Prześlizgnęłam się do kuchni i wyciągnęłam szklankę i 2 tabletki przeciwbólowe. Nalałam soku i weszłam na górę.  Liam jeszcze spał. Położyłam tabletki i szklankę z sokiem na stoliku.  Po cichu weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Fala ciepłej wody oblała moje ciało. Nalałam sobie żelu na gąbkę j zaczęłam myc ciało.  Po skończeniu spłukałam je i wytarłam w ręcznik.  Do pokoju wróciłam owinięta w ręcznik. Mój Królewicz już nie spał. Popatrzyłam na stolik. Nie było ani soku ani tabletek.  Podeszłam powoli do łóżka. 
L: Mogłabyś mnie codziennie budzić z takim widokiem. 
Powiedział I wsunął swoją rękę pod ręcznik.  Odsunęłam się od niego. 
M: Nie pozwalaj sobie.  
L: Coś się stało? 
M: Teraz udawaj ze nie pamiętasz. 
L: Melanie co się stało? 
M: Już nie pamiętasz jak ja wczoraj całowałeś. 
L: Kogo ? 
M: No jak to kogo. Tą piękną długonogą brunetkę. Wiesz co mam tego dość z nami koniec. Nie mogę tak dłużej żyć. 
L: Melanie. Przepraszam. Za dużo wczoraj wypiłem. Wiesz że jak to zrobię to tracę kontrolę.  Nie wiem kogo wczoraj całowałem, ale proszę uwierzyć mi ze kocham tylko ciebie. 
Nie wytrzymałam był taki wystraszony. Nie pohamowany śmiej wyleciał z moich ust. Liam stał i się tylko na mnie patrzył.  
L: Mogę wiedzieć o co chodzi?!!
M: Kochanie nikogo wczoraj nie całowałeś. No chyba ze byłam to ja. Przepraszam że cie wkręciłam ale nie mogłam.  
L: Ty małą zołzo!!
Wziął mnie na ręce i rzucił na łóżko.  Następnie zaczął mnie łaskotać. Krzyczałam przez śmiech. 
M: PUŚĆ MNIE!...ODCZEPIĆ SIĘ. .. DOŚĆ... ZOSTAW MNIE ZBOCZEŃCU....
L: Nie jestem żadnym zboczeńcem skarbie. 
Powiedział I położył moje ręce nad głowę a następnie przy trzymał swoimi. Nachylił się nade mną i zaczął zbliżać swoje usta do moich.  Złożył na nich czuły namiętny pocałunek. 
L: Kocham Cię wariatko.
M: Ja ciebie też.  Co masz dzisiaj w planach?
L: Mam całe popołudnie dla ciebie a wieczorem jadę z chłopakami na wyścigi.  
M: Liam...?
L: Chcesz jechać z nami? 
M: Tak 
L: Nie 
M: Liam !! 
L: Nie. 
M: No proszę kochanie. 
L: Ale oni tam będą. 
M: Ale ty będziesz ze mną i reszta chłopców.  
L: Naprawdę chcesz jechać ?.
Kiwnęłam głową na tak. Liam chwilę pomyślał.
L: No dobrze niech będzie. 
Rzuciłam się mu na szyję.  
L: Kochanie dzwoniła do mnie wczoraj mama i chce abyśmy przyjechali do niej na weekend. 
M: No dobrze. To pojedziemy. Idziemy na spacer ? 
L: Możemy iść muszę się przewietrzyć.
Z szafy wyciągnęłam ciuchy i położyłam je na krześle.Ubrałam je na siebie. Do zestawu dobrałam torebkę do której wsadziłam telefon,klucze I portfel. Kiedy byłam gotowa usiadłam na łóżku i czekałam na mojego narzeczonego.  Przyszedł do mnie po krótkiej chwili. Miał na sobie biały t-shift czarne rurki skórę i białe convers'y. Złapał mnie za rękę i wyszliśmy z domu. Poszliśmy w stronę parku. Chodziliśmy do godziny 17. Byliśmy na obiedzie I kawie. Do domu wróciliśmy  po 18. Od razu weszliśmy do pokoju i zaczęliśmy przygotowywać się na wyścigi.  Podkręciłam swoje włosy i zrobiłam mocny makijaż. Kiedy wróciłam do pokoju. Liam siedział już ubrany na łóżku.  Ściągnęłam z siebie ubranie wierzchnie i bieliznę.  Odwróciłam się w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej ciuchy i od razu założyłam na siebie.  Podeszłam do Liam'a i złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach. L: Możemy jechać?
Pokiwałam głową na tak. Chłopak wziął mnie za ręce i zeszliśmy na dół. Reszta bandy czekała na dole. Wszyscy w dobrych humorach poszliśmy do samochodów. Liam wziął dzisiaj Ferrari. Mój narzeczony wyjechał przed dom. Wsiadłam do auta i pojechaliśmy w stronę wyścigów. 
Na miejsce dojechaliśmy 20 minut później. Wyścigi jak wyścigi. Pełno samochodów, roznegliżowanych lasek i ich macho. Zaparkowaliśmy w jednym miejscu. Wysiedliśmy z samochodów. Liam objął mnie w talii i przyciągnął do siebie. 
L: Kocham Cię. 
Odwróciłam się w jego stronę i w odpowiedzi pocałowałam. 
Kiedy wróciłam do poprzedniej pozycji moje oczy zauważyły długie rude włosy. Spojrzałam na twarz i nie myliłam się. To była Steph. Patrzyłam prosto na nią. Ona popatrzyła się na mnie i sukowato uśmiechnęła. 

Nie wiedziałam o co z tym chodzi, ale już po chwili zrozumiałam.  Przyszła ona do Mike'a, Fabiana i Ksawerego. Nie mogłam w to uwierzyć. 
L: Mel czy to nie jest ta twoja przyjaciółka. 
M: Dokładnie. Zobacz w kogo towarzystwie. 
Liam spojrzał w ich stronę i momentalnie jego mięśnie się napięły.  Znów odwróciłam się do niego i przytuliłam.  Objął mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie. 
H: Stary za 5 min jedziesz. 
L: Kurwa zapomniałem.  Pilnujcie Mel jak mnie nie będzie.  
M: Spokojnie Liam. 
L: Nie tym razem nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził. 
Nachylił się i pocałował mnie namiętnie. Czułam na sobie ich wzrok. Wystawiam rękę do tylu i wystawiam im środkowego palca. Naszą banda zaczęła się śmiać. 
L:Z czego się śmiejecie
M: Z niczego kochanie. 
H: Dobra Stary czas iść na start. 
Liam pocałował mnie jeszcze raz, wsiadł do auta i odjechał.  
Lou: Chodź tu Mel. 
Tomlinson objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. 

Liam wrócił do nas po 20 minutach. Oczywiście był pierwszy. Kiedy spojrzałam na Mike'a nie był z tego zbyt zadowolony. Uśmiechnęłam się pod nosem. Steph wsiadała w tej chwili do samochodu. Czas powrócić na stare śmieci.  
M: Harry pożyczysz mi samochód póki nie ma Liam'a. 
H: Jasne masz. 
Wręczył mi kluczyki, wzięłam  je i zajęłam miejsce kierowcy.  Odpaliłam go, przerzuciłam bieg i pojechałam na linię startu. Był to dystans na 2km więc byłyśmy tam tylko my. Dziewczyna z flagami weszła na środek i wskazała nam start.
- Gotowi?- krzyknęła wskazując lewą ręką bok- do startu...- prawa ręka zaczęła wskazywać prawą stronę. Niecierpliwie trzymałam nogę na gazie, chcąc już wystartować- START!!!- krzyknęła kucając.
Gwałtownie wystrzeliłam do przodu, omijając pomarańczowe auto i obejmując w ten sposób prowadzenie. Spojrzałam we wsteczne lusterko, w ostatniej chwili zajeżdżając drogę zdenerwowanemu kierowcy. Na moich ustach pojawił się pobłażliwy uśmieszek, jednym ruchem zmieniłam bieg tym samym jeszcze bardziej wyprzedając moją ,,przyjaciółkę". Moim oczom ukazała się linia mety. Uśmiechnęłam się, wciskając podtlenek azotu i po kilku sekundach przekraczając linię mety na pierwszej pozycji. Wyszłam z samochodu a roszalały tłum ustawił się w okół mnie. Nawet nie wiedziałam kiedy podszedł do mnie Liam. 
L: Gratuluję Księżniczko.- powiedział całując mnie w czoło.  
Po chwili podszedł do nas Justin i rzucił mi torbę z pieniędzmi. 
J: Zasłużona wygrana. 
M: A dziękuję. 
Uśmiechnęłam się i schowałam torbę do samochodu Payne'a. 

Do domu wróciliśmy około 2. Każdy z nas rozszedł się po pokojach. Przebrałam się szybko w piżamę i położyłam spać. 

L: Kochanie wstawaj masz gościa. 
Otworzyłam jedno oko i  popatrzyłam na Liam'a.
M: Gościa ? 
L: No tak więc ruszaj ten swój zacny tyleczek i na dół. 
M: Dobrze tato. 
Tak kazał Liam tak i zrobiłam.  Wstałam ubrałam się i zeszłam na dół.  Kiedy zeszłam na dół z salonu dochodziły jakieś rozmowy sieć skierowałam się w tamtą stronę. Nie wierzyłam własnym oczom. Na kanapie siedział mój ojciec. Człowiek który zostawił mnie i mamę gdy miałam 10 lat. Stałam w progu i się na niego patrzyłam. 
M:Czego tutaj szukasz?!
O: Melanie. Wyroslas na piękną kobietę.
M: Nie pierdol mi tu. Kasa ci skończyła czy zostawiła cię ta blond pusta lala. 
O: Nie mów tak o niej!  Poza tym ani nie potrzebuje pieniędzy ani mnie nie zostawiła.  Chciałbym odbudować nasze relacje. 
M: My nawet nie mamy o czym rozmawiać.  Po tylu latach wracasz i myślisz ze będzie tak samo jak wtedy. Ja miałam 10 lat. Mówią ze każda dziewczyna szuka sobie chłopaka narzeczonego lub męża pod wzór ojca. A ja takiego nie miałam.  I nie mówię że wybrałam źle, ale muszę ci powiedzieć ze znalazłam twoje przeciwieństwo i nawet nie wiesz jak się z tego cieszę.  Może zdarzyło się mu 2 razy mnie zdradzić ale walczył i wiedział czego chce! A ty ty jesteś zwykłym CHUJEM. Zniszczyles życie mi jak i mamie ! 
O: Ja przez te 10 lat wiele nad tym myślałem. Rozmawiałem z twoją mama i  to ona mi dala twój adres.  Ona powiedziała ze to zły pomysł ale ja i tak chciałem spróbować. Więc proszę cię weź Liam'a I przyjdźcie dzisiaj wieczorem do mnie na kolacje. Poznasz Margaret i twoje siostry. Proszę.. Jeżeli ci się nie spodoba to zrozumiem.  
M: No dobra... ale jeżeli będzie źle to wychodzę i nigdy więcej się ze mną nie kontaktujesz. 
O: No dobrze. Tutaj masz adres. A teraz juz pójdę. Do później. 
M:Taa pa. 
Zamknęłam za nim drzwi i wróciłam do Liam'a. 
M: Myślisz ze powinniśmy iść? 
L: Kochanie z mojego punktu widzenia powinniśmy. Chciałbym abyś odnowiła swoje relacje z tata. 
M: W takim razie idziemy.  
L: A tak poza tym to miłe co o mnie mówiłaś. 
M: Mówiłam sama prawdę. 
L: Kocham Cię
Nie zdążyłam odpowiedzieć. Ponieważ Liam przyciągnął mnie do siebie i  zaczął całować.  
N:Cześć Zakochańce. 
M: Cześć Niall. Jak tam z Danielle? 
N: Cudownie. Niejest lepsza od ciebie ale jest ok. 
D: Ja to słyszałam !!
Popatrzyłam na przesteaszonego Horanka i śmiej sam się ze mnie wydobył.  
Całe popołudnie spędziliśmy na jakimś badziewnych filmach. O 16 podnieśliśmy się z kanapy I poszliśmy do sypialni. 
L: Mogę ci wybrać ciuchy?
M: Świetny pomysł a ja się idę wykapac. 
Pocałowałam go w policzek I poszłam do łazienki. . Rozebrałam się I weszłam pod prysznic umyłam swoje ciało a następnie włosy.  Wyszłam owijając się ręcznikiem. Wytarłam ciało a włosy zrobiłam w ,,turban". Wróciłam do pokoju. Cała stylizacja leżała na łóżku a mój narzeczony wpatrywał się we mnie. Wyglądało cudownie 
Kiedy Liam się nie patrzył z rzuciłam z siebie ręcznik. Założyłam majtki i sukienkę.  
Następnie podeszłam do mojej toaletki i podłączyłam lokówkę do prądu. Za ten coś zrobiłam makijaż. Gotowa byłam po 40 min.  Założyłam buty I kurtkę zabrałam torebkę i zeszliśmy na dół.  Z salonu było słychać śmiechy.  
M: Chłopcy my idziemy!
Powiedziałam i wyszłam z domu. Liam wyjechał autem i otworzył mi drzwi.  Wsiadłam i razem pojechaliśmy pod wskazany adres. 15 minut później byliśmy na miejscu. Odczuwałam dziwne zdenerwowanie. Liam objął mnie w pasie I podeszliśmy pod drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem a chwilę później ojciec otworzył drzwi.b 
O:Ciesze się ze przyjechaliscie. Zapraszam. Otworzył szerzej drzwi i przepuści nas w drzwiach. Ruchem ręki wskazał salon. Weszliśmy tam. Przy stole stała ona ta je bana suka blondynka. Patrzyła się na mnie i uśmiechała, obok niej stała mają dziewczynka która miała może około 2 lat. 
O: Melanie proszę poznaj moja żonę Margaret i Lucy.  
M: Miło mi cię poznać Melanie. Jesteśmy szczęśliwi ze do nas przyszlas. 
M: Dziękuję. Cześć malutka. Mówiłeś ze mam poznać 2 moje siostry jak na razie widzę jedną? 
O: Już idę po nią.  
M: Chcecie może coś do picia? 
M: Kawę. 
M: No dobrze. 
Kobieta wyszła z pokoju a małą Lucy do mnie podbiegła. 
M: Gdyby nie ten wypadek to tez mielibyśmy taka malutką dziewczynkę.  
Moje oczy momentalnie zastaly się łzami.  
L: Kochanie jeszcze dużo czasu przed nami. 
Dziewczynka przytuliła się do mnie. 
Lu: Jeteś noja siostryczką?  
Uśmiechnęłam się do niej. 
M: Tak malutka. 
Czego to dziecko było winne? Ona nie miała o niczym pojęcia zresztą to tylko wina jego. Właśnie wszedł do salonu z drugą siostrą. Kiedy się odwróciłam nie wierzyłam własnym oczom. To Sophia!! Momentalnie podniosłam się i stanęłam prąd Liamem. Chłopak objął mnie i przyciągnął do siebie. 
L: Kochanie spokojnie jie psuj tego wieczoru. 
Szepnął mi na ucho. 
O: Melanie to twoja starsza siostra Sophia. 
M: My się już znamy. 
S: Właśnie. 
O: No to super a skąd.?
L: Może lepiej nie mówić 
M: To z nią zdradził mnie Liam. 
S: Taa i nawet nie wiesz jak było cudownie.  Gdyby nie ten twój bachor to wszystko byłoby w porządku ale karma powróciła i umarł.  Nawet nie wiesz jak się wtedy cieszyłam.  
L: Sophia dość!!
O: Nie mów tak! Idź na górę! 
Nie wytrzymałam z moich oczu poleciał strumień łez.  
M: Gdzie jest łazienka.?
O: Tutaj za rogiem, 
Wyrwałam się z ramion Liam'a  i po pędziłam do łazienki.  Zamknęłam za sobą drzwi I usiadłam na toalecie. Łzy same ciekły z moich powiek. To nie moja wina ze człowiek Mike wjechał w mój samochod. 
Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi.  
L: Kochanie mogę wejść ? 
Podniosłam się z toalety i otworzyłam drzwi. Liam przytulił mnie tak bardzo mocno.  
M: Przepraszam Liam nie chciałam tego. 
L: Przestań juz. To nie twoja wina. Chcesz Już iść?
M: Nie przyszłam tu na kolacje i zostane na nią.  
L: Moja dzielna dziewczynka. 
Musiał moje wargi swoimi i wróciliśmy do reszty. 
M: Melanie tak mi przykro. 
M: Wszystko w porządku.  
O: Właśnie ze nie Sophia zachowała się podłe i nie wie  jak to zrobi ale ma cię przeprosić. 
M: Nie nie musi. Ja jej nienawidzę ona mnie nienawidzi niech tak zostanie. Ważne ze poznałam wkońcu tego małego szkraba.
Poglaskalam Lucy po głowie.  
M: W takim razie zapraszam do stołu.  
Zajęłam swoje miejsce i w dziwnej atmosferze zjedliśmy kolacje.
W domu byliśmy dopiero około godziny 22. Nie powiem ze było źle.  Było fajnie ale na początku nie zręcznie.  Przebrałam się w piżamę I położyłam obok misia.
L: Kochasz mnie?
M: Tak.
Podniosłam głowę i pocałowałam go. Chwilę się jeszcze przytulaliśmy. Było tak cudownie ze nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
No no dawno mnie tu nie było steskniliście się?  Ja za wami bardzo. Więc dodaje ten rozdział po miesiącach z nadzieją ze ktoś tu jeszcze jest. Chciałam was przeprosić ale zaczęłam teraz technikum i codziennie się uczę czasem w wolnych chipa (może z 5 min) pisze jakiś kawałek rozdziału.  NiE wiem kiedy pojawi się następny.  A czy gen wam się podoba.
5 kom= NEC
PS. DOBRANOC  <3