środa, 11 listopada 2015

Rozdział 42

Posadziłam Liam'a na łóżku i ściągnęłam z niego kurtkę bluzkę i spodnie. Jakoś wgramolił się pod kołdrę i zasnął. Przebrałam się w piżamę i położyłam się obok niego. Tym razem to Liam przytulił się do mnie.


Następnego dnia obudziłam się o 9. Mój chłopczyk jeszcze spał wiec wstałam z łóżka i założyłam jego koszulkę.  Założyłam ją na siebie i zeszłam na dół.  W całym dołu panowała cisza. Prześlizgnęłam się do kuchni i wyciągnęłam szklankę i 2 tabletki przeciwbólowe. Nalałam soku i weszłam na górę.  Liam jeszcze spał. Położyłam tabletki i szklankę z sokiem na stoliku.  Po cichu weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Fala ciepłej wody oblała moje ciało. Nalałam sobie żelu na gąbkę j zaczęłam myc ciało.  Po skończeniu spłukałam je i wytarłam w ręcznik.  Do pokoju wróciłam owinięta w ręcznik. Mój Królewicz już nie spał. Popatrzyłam na stolik. Nie było ani soku ani tabletek.  Podeszłam powoli do łóżka. 
L: Mogłabyś mnie codziennie budzić z takim widokiem. 
Powiedział I wsunął swoją rękę pod ręcznik.  Odsunęłam się od niego. 
M: Nie pozwalaj sobie.  
L: Coś się stało? 
M: Teraz udawaj ze nie pamiętasz. 
L: Melanie co się stało? 
M: Już nie pamiętasz jak ja wczoraj całowałeś. 
L: Kogo ? 
M: No jak to kogo. Tą piękną długonogą brunetkę. Wiesz co mam tego dość z nami koniec. Nie mogę tak dłużej żyć. 
L: Melanie. Przepraszam. Za dużo wczoraj wypiłem. Wiesz że jak to zrobię to tracę kontrolę.  Nie wiem kogo wczoraj całowałem, ale proszę uwierzyć mi ze kocham tylko ciebie. 
Nie wytrzymałam był taki wystraszony. Nie pohamowany śmiej wyleciał z moich ust. Liam stał i się tylko na mnie patrzył.  
L: Mogę wiedzieć o co chodzi?!!
M: Kochanie nikogo wczoraj nie całowałeś. No chyba ze byłam to ja. Przepraszam że cie wkręciłam ale nie mogłam.  
L: Ty małą zołzo!!
Wziął mnie na ręce i rzucił na łóżko.  Następnie zaczął mnie łaskotać. Krzyczałam przez śmiech. 
M: PUŚĆ MNIE!...ODCZEPIĆ SIĘ. .. DOŚĆ... ZOSTAW MNIE ZBOCZEŃCU....
L: Nie jestem żadnym zboczeńcem skarbie. 
Powiedział I położył moje ręce nad głowę a następnie przy trzymał swoimi. Nachylił się nade mną i zaczął zbliżać swoje usta do moich.  Złożył na nich czuły namiętny pocałunek. 
L: Kocham Cię wariatko.
M: Ja ciebie też.  Co masz dzisiaj w planach?
L: Mam całe popołudnie dla ciebie a wieczorem jadę z chłopakami na wyścigi.  
M: Liam...?
L: Chcesz jechać z nami? 
M: Tak 
L: Nie 
M: Liam !! 
L: Nie. 
M: No proszę kochanie. 
L: Ale oni tam będą. 
M: Ale ty będziesz ze mną i reszta chłopców.  
L: Naprawdę chcesz jechać ?.
Kiwnęłam głową na tak. Liam chwilę pomyślał.
L: No dobrze niech będzie. 
Rzuciłam się mu na szyję.  
L: Kochanie dzwoniła do mnie wczoraj mama i chce abyśmy przyjechali do niej na weekend. 
M: No dobrze. To pojedziemy. Idziemy na spacer ? 
L: Możemy iść muszę się przewietrzyć.
Z szafy wyciągnęłam ciuchy i położyłam je na krześle.Ubrałam je na siebie. Do zestawu dobrałam torebkę do której wsadziłam telefon,klucze I portfel. Kiedy byłam gotowa usiadłam na łóżku i czekałam na mojego narzeczonego.  Przyszedł do mnie po krótkiej chwili. Miał na sobie biały t-shift czarne rurki skórę i białe convers'y. Złapał mnie za rękę i wyszliśmy z domu. Poszliśmy w stronę parku. Chodziliśmy do godziny 17. Byliśmy na obiedzie I kawie. Do domu wróciliśmy  po 18. Od razu weszliśmy do pokoju i zaczęliśmy przygotowywać się na wyścigi.  Podkręciłam swoje włosy i zrobiłam mocny makijaż. Kiedy wróciłam do pokoju. Liam siedział już ubrany na łóżku.  Ściągnęłam z siebie ubranie wierzchnie i bieliznę.  Odwróciłam się w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej ciuchy i od razu założyłam na siebie.  Podeszłam do Liam'a i złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach. L: Możemy jechać?
Pokiwałam głową na tak. Chłopak wziął mnie za ręce i zeszliśmy na dół. Reszta bandy czekała na dole. Wszyscy w dobrych humorach poszliśmy do samochodów. Liam wziął dzisiaj Ferrari. Mój narzeczony wyjechał przed dom. Wsiadłam do auta i pojechaliśmy w stronę wyścigów. 
Na miejsce dojechaliśmy 20 minut później. Wyścigi jak wyścigi. Pełno samochodów, roznegliżowanych lasek i ich macho. Zaparkowaliśmy w jednym miejscu. Wysiedliśmy z samochodów. Liam objął mnie w talii i przyciągnął do siebie. 
L: Kocham Cię. 
Odwróciłam się w jego stronę i w odpowiedzi pocałowałam. 
Kiedy wróciłam do poprzedniej pozycji moje oczy zauważyły długie rude włosy. Spojrzałam na twarz i nie myliłam się. To była Steph. Patrzyłam prosto na nią. Ona popatrzyła się na mnie i sukowato uśmiechnęła. 

Nie wiedziałam o co z tym chodzi, ale już po chwili zrozumiałam.  Przyszła ona do Mike'a, Fabiana i Ksawerego. Nie mogłam w to uwierzyć. 
L: Mel czy to nie jest ta twoja przyjaciółka. 
M: Dokładnie. Zobacz w kogo towarzystwie. 
Liam spojrzał w ich stronę i momentalnie jego mięśnie się napięły.  Znów odwróciłam się do niego i przytuliłam.  Objął mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie. 
H: Stary za 5 min jedziesz. 
L: Kurwa zapomniałem.  Pilnujcie Mel jak mnie nie będzie.  
M: Spokojnie Liam. 
L: Nie tym razem nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził. 
Nachylił się i pocałował mnie namiętnie. Czułam na sobie ich wzrok. Wystawiam rękę do tylu i wystawiam im środkowego palca. Naszą banda zaczęła się śmiać. 
L:Z czego się śmiejecie
M: Z niczego kochanie. 
H: Dobra Stary czas iść na start. 
Liam pocałował mnie jeszcze raz, wsiadł do auta i odjechał.  
Lou: Chodź tu Mel. 
Tomlinson objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. 

Liam wrócił do nas po 20 minutach. Oczywiście był pierwszy. Kiedy spojrzałam na Mike'a nie był z tego zbyt zadowolony. Uśmiechnęłam się pod nosem. Steph wsiadała w tej chwili do samochodu. Czas powrócić na stare śmieci.  
M: Harry pożyczysz mi samochód póki nie ma Liam'a. 
H: Jasne masz. 
Wręczył mi kluczyki, wzięłam  je i zajęłam miejsce kierowcy.  Odpaliłam go, przerzuciłam bieg i pojechałam na linię startu. Był to dystans na 2km więc byłyśmy tam tylko my. Dziewczyna z flagami weszła na środek i wskazała nam start.
- Gotowi?- krzyknęła wskazując lewą ręką bok- do startu...- prawa ręka zaczęła wskazywać prawą stronę. Niecierpliwie trzymałam nogę na gazie, chcąc już wystartować- START!!!- krzyknęła kucając.
Gwałtownie wystrzeliłam do przodu, omijając pomarańczowe auto i obejmując w ten sposób prowadzenie. Spojrzałam we wsteczne lusterko, w ostatniej chwili zajeżdżając drogę zdenerwowanemu kierowcy. Na moich ustach pojawił się pobłażliwy uśmieszek, jednym ruchem zmieniłam bieg tym samym jeszcze bardziej wyprzedając moją ,,przyjaciółkę". Moim oczom ukazała się linia mety. Uśmiechnęłam się, wciskając podtlenek azotu i po kilku sekundach przekraczając linię mety na pierwszej pozycji. Wyszłam z samochodu a roszalały tłum ustawił się w okół mnie. Nawet nie wiedziałam kiedy podszedł do mnie Liam. 
L: Gratuluję Księżniczko.- powiedział całując mnie w czoło.  
Po chwili podszedł do nas Justin i rzucił mi torbę z pieniędzmi. 
J: Zasłużona wygrana. 
M: A dziękuję. 
Uśmiechnęłam się i schowałam torbę do samochodu Payne'a. 

Do domu wróciliśmy około 2. Każdy z nas rozszedł się po pokojach. Przebrałam się szybko w piżamę i położyłam spać. 

L: Kochanie wstawaj masz gościa. 
Otworzyłam jedno oko i  popatrzyłam na Liam'a.
M: Gościa ? 
L: No tak więc ruszaj ten swój zacny tyleczek i na dół. 
M: Dobrze tato. 
Tak kazał Liam tak i zrobiłam.  Wstałam ubrałam się i zeszłam na dół.  Kiedy zeszłam na dół z salonu dochodziły jakieś rozmowy sieć skierowałam się w tamtą stronę. Nie wierzyłam własnym oczom. Na kanapie siedział mój ojciec. Człowiek który zostawił mnie i mamę gdy miałam 10 lat. Stałam w progu i się na niego patrzyłam. 
M:Czego tutaj szukasz?!
O: Melanie. Wyroslas na piękną kobietę.
M: Nie pierdol mi tu. Kasa ci skończyła czy zostawiła cię ta blond pusta lala. 
O: Nie mów tak o niej!  Poza tym ani nie potrzebuje pieniędzy ani mnie nie zostawiła.  Chciałbym odbudować nasze relacje. 
M: My nawet nie mamy o czym rozmawiać.  Po tylu latach wracasz i myślisz ze będzie tak samo jak wtedy. Ja miałam 10 lat. Mówią ze każda dziewczyna szuka sobie chłopaka narzeczonego lub męża pod wzór ojca. A ja takiego nie miałam.  I nie mówię że wybrałam źle, ale muszę ci powiedzieć ze znalazłam twoje przeciwieństwo i nawet nie wiesz jak się z tego cieszę.  Może zdarzyło się mu 2 razy mnie zdradzić ale walczył i wiedział czego chce! A ty ty jesteś zwykłym CHUJEM. Zniszczyles życie mi jak i mamie ! 
O: Ja przez te 10 lat wiele nad tym myślałem. Rozmawiałem z twoją mama i  to ona mi dala twój adres.  Ona powiedziała ze to zły pomysł ale ja i tak chciałem spróbować. Więc proszę cię weź Liam'a I przyjdźcie dzisiaj wieczorem do mnie na kolacje. Poznasz Margaret i twoje siostry. Proszę.. Jeżeli ci się nie spodoba to zrozumiem.  
M: No dobra... ale jeżeli będzie źle to wychodzę i nigdy więcej się ze mną nie kontaktujesz. 
O: No dobrze. Tutaj masz adres. A teraz juz pójdę. Do później. 
M:Taa pa. 
Zamknęłam za nim drzwi i wróciłam do Liam'a. 
M: Myślisz ze powinniśmy iść? 
L: Kochanie z mojego punktu widzenia powinniśmy. Chciałbym abyś odnowiła swoje relacje z tata. 
M: W takim razie idziemy.  
L: A tak poza tym to miłe co o mnie mówiłaś. 
M: Mówiłam sama prawdę. 
L: Kocham Cię
Nie zdążyłam odpowiedzieć. Ponieważ Liam przyciągnął mnie do siebie i  zaczął całować.  
N:Cześć Zakochańce. 
M: Cześć Niall. Jak tam z Danielle? 
N: Cudownie. Niejest lepsza od ciebie ale jest ok. 
D: Ja to słyszałam !!
Popatrzyłam na przesteaszonego Horanka i śmiej sam się ze mnie wydobył.  
Całe popołudnie spędziliśmy na jakimś badziewnych filmach. O 16 podnieśliśmy się z kanapy I poszliśmy do sypialni. 
L: Mogę ci wybrać ciuchy?
M: Świetny pomysł a ja się idę wykapac. 
Pocałowałam go w policzek I poszłam do łazienki. . Rozebrałam się I weszłam pod prysznic umyłam swoje ciało a następnie włosy.  Wyszłam owijając się ręcznikiem. Wytarłam ciało a włosy zrobiłam w ,,turban". Wróciłam do pokoju. Cała stylizacja leżała na łóżku a mój narzeczony wpatrywał się we mnie. Wyglądało cudownie 
Kiedy Liam się nie patrzył z rzuciłam z siebie ręcznik. Założyłam majtki i sukienkę.  
Następnie podeszłam do mojej toaletki i podłączyłam lokówkę do prądu. Za ten coś zrobiłam makijaż. Gotowa byłam po 40 min.  Założyłam buty I kurtkę zabrałam torebkę i zeszliśmy na dół.  Z salonu było słychać śmiechy.  
M: Chłopcy my idziemy!
Powiedziałam i wyszłam z domu. Liam wyjechał autem i otworzył mi drzwi.  Wsiadłam i razem pojechaliśmy pod wskazany adres. 15 minut później byliśmy na miejscu. Odczuwałam dziwne zdenerwowanie. Liam objął mnie w pasie I podeszliśmy pod drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem a chwilę później ojciec otworzył drzwi.b 
O:Ciesze się ze przyjechaliscie. Zapraszam. Otworzył szerzej drzwi i przepuści nas w drzwiach. Ruchem ręki wskazał salon. Weszliśmy tam. Przy stole stała ona ta je bana suka blondynka. Patrzyła się na mnie i uśmiechała, obok niej stała mają dziewczynka która miała może około 2 lat. 
O: Melanie proszę poznaj moja żonę Margaret i Lucy.  
M: Miło mi cię poznać Melanie. Jesteśmy szczęśliwi ze do nas przyszlas. 
M: Dziękuję. Cześć malutka. Mówiłeś ze mam poznać 2 moje siostry jak na razie widzę jedną? 
O: Już idę po nią.  
M: Chcecie może coś do picia? 
M: Kawę. 
M: No dobrze. 
Kobieta wyszła z pokoju a małą Lucy do mnie podbiegła. 
M: Gdyby nie ten wypadek to tez mielibyśmy taka malutką dziewczynkę.  
Moje oczy momentalnie zastaly się łzami.  
L: Kochanie jeszcze dużo czasu przed nami. 
Dziewczynka przytuliła się do mnie. 
Lu: Jeteś noja siostryczką?  
Uśmiechnęłam się do niej. 
M: Tak malutka. 
Czego to dziecko było winne? Ona nie miała o niczym pojęcia zresztą to tylko wina jego. Właśnie wszedł do salonu z drugą siostrą. Kiedy się odwróciłam nie wierzyłam własnym oczom. To Sophia!! Momentalnie podniosłam się i stanęłam prąd Liamem. Chłopak objął mnie i przyciągnął do siebie. 
L: Kochanie spokojnie jie psuj tego wieczoru. 
Szepnął mi na ucho. 
O: Melanie to twoja starsza siostra Sophia. 
M: My się już znamy. 
S: Właśnie. 
O: No to super a skąd.?
L: Może lepiej nie mówić 
M: To z nią zdradził mnie Liam. 
S: Taa i nawet nie wiesz jak było cudownie.  Gdyby nie ten twój bachor to wszystko byłoby w porządku ale karma powróciła i umarł.  Nawet nie wiesz jak się wtedy cieszyłam.  
L: Sophia dość!!
O: Nie mów tak! Idź na górę! 
Nie wytrzymałam z moich oczu poleciał strumień łez.  
M: Gdzie jest łazienka.?
O: Tutaj za rogiem, 
Wyrwałam się z ramion Liam'a  i po pędziłam do łazienki.  Zamknęłam za sobą drzwi I usiadłam na toalecie. Łzy same ciekły z moich powiek. To nie moja wina ze człowiek Mike wjechał w mój samochod. 
Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi.  
L: Kochanie mogę wejść ? 
Podniosłam się z toalety i otworzyłam drzwi. Liam przytulił mnie tak bardzo mocno.  
M: Przepraszam Liam nie chciałam tego. 
L: Przestań juz. To nie twoja wina. Chcesz Już iść?
M: Nie przyszłam tu na kolacje i zostane na nią.  
L: Moja dzielna dziewczynka. 
Musiał moje wargi swoimi i wróciliśmy do reszty. 
M: Melanie tak mi przykro. 
M: Wszystko w porządku.  
O: Właśnie ze nie Sophia zachowała się podłe i nie wie  jak to zrobi ale ma cię przeprosić. 
M: Nie nie musi. Ja jej nienawidzę ona mnie nienawidzi niech tak zostanie. Ważne ze poznałam wkońcu tego małego szkraba.
Poglaskalam Lucy po głowie.  
M: W takim razie zapraszam do stołu.  
Zajęłam swoje miejsce i w dziwnej atmosferze zjedliśmy kolacje.
W domu byliśmy dopiero około godziny 22. Nie powiem ze było źle.  Było fajnie ale na początku nie zręcznie.  Przebrałam się w piżamę I położyłam obok misia.
L: Kochasz mnie?
M: Tak.
Podniosłam głowę i pocałowałam go. Chwilę się jeszcze przytulaliśmy. Było tak cudownie ze nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
No no dawno mnie tu nie było steskniliście się?  Ja za wami bardzo. Więc dodaje ten rozdział po miesiącach z nadzieją ze ktoś tu jeszcze jest. Chciałam was przeprosić ale zaczęłam teraz technikum i codziennie się uczę czasem w wolnych chipa (może z 5 min) pisze jakiś kawałek rozdziału.  NiE wiem kiedy pojawi się następny.  A czy gen wam się podoba.
5 kom= NEC
PS. DOBRANOC  <3

sobota, 19 września 2015

Rozdział 41 :

WAŻNA NOTATKA POD POSTEM ! 
Wszyscy już na nas czekali. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę klubu. 

Impreza była bardzo udana. No ale wszystko co dobre to szybko się kończy. Do domu wróciliśmy o północy. Od razu wszyscy rozeszli się po pokojach. Ściągnęłam z siebie sukienkę i położyłam się do łóżka. Po chwili dołączył do mnie Liam. W jego objęciach zasnęłam.  

Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Wyswobodziłam się z jego objęć i odebrałam telefon. Była to Emily. Po godzinie rozmowy z nią musiałam zakończyć rozmowę.  
M: Emily ja muszę już kończyć za półtora godziny mam sesję.  
E: No dobrze kochana. Powodzenia. 
Rozłączyłam się i położyłam telefon na stoliku. Liam jeszcze spał, wiec wyciągnęłam ciuchy i położyłam je na koszu i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam a nastęnie wytarłam swoje ciało. Założyłam na siebie ciuchy i bieliznę. 
Włosy związałam w niesfornego koka. Makijaż był naturalny ale dopełniony czerwoną szminką. Kiedy byłam gotowa wróciłam do pokoju po torebkę. Mój misiu leżał na łóżku i uśmiechał się do mnie. Podeszłam do łóżka i nachyliłam się nad nim, po czym złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach. Odsunęłam się od niego kiedy zaczęło  brakować mi tchu. 
L: O której wrócisz z sesji?
M: Kicia nie wiem 16 może 17. 
L: Będę tęsknić. 
M: Wiem ale ja też tęskniłam jak byłeś w trasie w studiu i inne takie. 
L: Al eto jest moja praca. 
M: A to moja. 
Do pokoju weszła Lily. 
Lil: Mel jesteś gotowa.?
M: Tak już idę. 
Pocałowałam jeszcze raz mojego ukochanego, wzięłam torebkę i zeszłam na dół. Lily czekała już ubrana. Dziwnie patrzyła na Hazz'ego a on na nią. Huhu coś się święci. 
Zresztą fajnie by było jakby byli razem. Mają podobne charaktery. No i oczywiście oby dwoje są singlami. Tak pasowali by idealnie.  
M: Możemy jechać. 
Lil: No dobrze. Pa Hazz. 
H: Cześć Lily. 
M: Pa Hazzu 
H: Pa Melanie. 
Może to się wydawać ale dziwnie poczułam się jak Harry powiedział do Lily skrótem a do mnie całym imieniem. I to przecież ja wymyśliłam dla niego zdrobnienie Hazz. Może to dziwne ale poczułam się zazdrosna.  Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy pod agencję. W drodze zaczęłam rozmawiać z Lilianną. 
M: Pomiędzy tobą a Hazzy'm coś jest?
Lil: Nie chyba nie. Znaczy wypiliśmy wczoraj trochę w klubie, a jak wróciliśmy do domu to się trochę całowaliśmy i wgl ale nie było sex'u. 
M: Już nie długo będzie. 
Chwilę się jeszcze śmiałyśmy. Zaparkowałam pod agencją. W cudownych nastrojach weszłyśmy do środka. Przywitałyśmy się z Ashley i skierowałyśmy do biura Jack'a.  Młody mężczyzna przywitał nas swoim promiennym uśmiechem. 
J: Witaj Melanie. Witaj jej koleżanko. 
M: Cześć Jack to moja koleżanka Lilianna. Chciałam się zapytać czy nie znalazło by się coś dla niej?
J: Jeden z naszym fotografów jest teraz wolny zrobimy ci zdjęcia próbne i zobaczymy co będzie dalej. 
L: No dobrze. 
J: W takim razie moja asystentka zaprowadzi cię do garderoby i tam przygotują cię do zdjęć.  
L: Okej. 
M: Do zobaczenia później.  
Dziewczyna wyszła z gabinetu. 
J: Melanie mamy dzisiaj sesję z najnowszej kolekcji do Glamur.
M: No dobrze
J: W takim razie czas zaczynać.  
Wyszliśmy z gabinetu i weszliśmy na sale. Podeszłam do kącika z makijażem i fryzurą. Zajęłam swoje miejsce. Uwielbiam jak ktoś bawi się moimi włosami.  

5 godzin później.  
Sesja odbyła się z bardzo miłym fotografem. Zdjęcia Lily wyszły cudownie i Jack dal jej kontrakt na 6 miesięcy. Do domu wróciłyśmy około 17 ponieważ byłyśmy jeszcze na zakupach. Kiedy weszłyśmy do domu Harry przytulił i pocałował Lil w policzek.  Patrzyłam na nich, a łzy stanęły mi w oczach, 
Tak tak wiem ze mam Liam'a, ale co mam na to poradzić ze Harry jest dla mnie bardzo ważny.  Poczułam łzę cieknacą  po moim policzku. Harry spojrzał na mnie kątem oka. 
M: Przepraszam 
Powiedział I wbiegłam na górę. Zamknęłam za sobą drzwi I usiadłam na łóżku.  Po chwili do pokoju ktoś wszedł.  Otarłam łzy z policzka,  Łóżko ugielo się pod jego ciężarem.  
H: Melanie co się stało? 
M: Nic się nie stało.  
H: Przecież widzę. 
M: Naprawdę nic się nie stalo. Wszystko jest w porządku.  
H: Melanie do jasnej cholery przecież widzę ze płakałaś,  a jak przytuliłem się z Lily to pociekła ci łza.  
M: Harry zrozum nic mi się nie stało.  Wróciłam z pracy i nawet Liam mnie nie przywitał a ty od razu podeszles do Lily i ja przytuliłeś chociaż dopiero od wczoraj coś między wami jest. 
H: No Jejku.  Chodź ja cię przytulę. 
M: Nie dziękuję.  Nie potrzebuje litości.  Idź do Lily. Chciałabym zostać sama. 
H: Okej ale jak będziesz coś potrzebować to wołaj. 
Chłopak opuścił mój pokój a ja zadzwoniłam do mamy.  Tęsknię za nią i zastanawiam się nad krótki odwiedzinami. 

Skończyłyśmy gadać po godzinie. Kiedy do pokoju wszedł Liam.  Przytulił mnie i pocałował w szyję.  
M: Kiciu co robisz? 
L: Kocham Cię Melanie. Jesteś dla mnie cudowną kobietą. Przepraszam że cie dzisiaj nie powitalem ale nie było mnie w domu. 
M: Ja też cię kocham skarbeczku. 
Odwróciłam się do niego przodem i pocałowałam. 
L: Kochanie a może pójdziemy na taki wieczorny spacer. 
M: Oki doki. Założę buty i możemy iść.  
Chłopak złapał mnie za rękę i razem zeszliśmy na dół.  Założyliśmy buty I kurtki i wyszliśmy z domu. Skierowaliśmy się w stronę parku. Chodziliśmy już dłuższą chwilę tymi uliczkami. Zrobiło się bardzo zimno. 
M: Liaś wracamy do domu? Trochę zimno się zrobiło.  
L: Oczywiście ksiezniczko. 
Powiedział I pocałował mnie w czoło.  
Objął mnie w tali i przyciągnął do siebie. W drodze do domu nie odbyło się bez paparazzi. Połowę drogi słyszałam dźwięk aparatów. Do domu wbiegliśmy ponieważ zaczął padać deszcz. Ściągnęliśmy mokre buty i kurtki i postawiliśmy na miejsce. Weszliśmy do kuchni gdzie zrobiliśmy ciepłą herbatę.  Zanieśliśmy kubki do pokoju i razem usiedliśmy na łóżku.  
M: Co będziemy robić?  
L: Mamy cały wieczór, wiec może ogladniemy jakiś film?
M  Okej ale najpierw pójdę się umyć. 
Wzięłam swoją piżamę i weszłam do łazienki.  Rozebrałam się I zajęłam miejsce pod prysznicem. Woda spływała po moim ciele.  Nałożyłam na gąbkę trochę płynu do kąpieli i wtarłam je w ciało. Następnie spłukałam go z siebie i wyszłam owijając się ręcznikiem.  Wytarłam ciało i ubrałam piżamę.  Zmyłam makijaż i wróciłam do pokoju.  Liam leżał już na łóżku z popcorn'em i drinkami. Zajęłam swoje miejsce obok niego. 
L: Koteczku co chcesz oglądać.  
M: Ty wybieraj. 
L: No dobrze ale pamiętaj ze mogę puścić wszystko. 
Po krótkiej chwili w telewizorze zaczęło lecieć Paranormal Activity. 
M: Liam nie lubię horrorów. 
L: To się do mnie przytul jak się będziesz bala. 
Położyłam głowę na klatce piersiowej. 

Po 2 godzinach film się skończył.  Na naszym łóżku było pełno popcornu.  Zeszliśmy z łóżka i wytrzepaliśmy je. Później zajęliśmy swoje miejsce i zasnęliśmy. 

Obudziłam się o 6. Zeszłam do kuchni i na piłam się wody. Następnie zapaliłam papierosa i wróciłam do łóżka.  
L: Paliłaś?
M: Śpij kotek. 
L: Nie pal przy mnie. 
Objął mnie i przyciągnął do siebie. 
L: Śmierdzisz. 
M: Dziękuję kochanie każda dziewczyna chciałaby to usłyszeć. 
Nie odpowiedział.  Więc odprężyłam się i zasnęłam.  

Kolejnym razem obudziłam się o 8. Liam'a nie było już w łóżku. Podniosłam się I założyłam ciuchy tak zwane ,,po domu''. Włosy upięłam w koka i zeszłam na dół.  Chłopcy i Lil siedzieli w kuchnii. Liam siedział i uśmiechnął się do mnie,  Ominęłam go I podeszłam nalać sobie kawy. Kiedy się odwróciłam Liam nadal stał w tym samym miejscu. Znów go ominęłam i zajęłam miejsce obok Horanka. Liam po chwili zajął miejsce przy stole i cały czas patrzył na mnie. Gdy skończyłam jeść posprzątałam po sobie I wróciłam na górę.  Wyciągnęłam papierosa i odpaliłam go. Zaciągnęlam się parę razy i wyrzuciłam go przez okno. W tej chwili do pokoju wszedł Liam.
L: Znowu paliłaś?
M: Tak a co znowu śmierdzę.
L: A więc o to ci chodzi.
M: O nic mi nie chodzi.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ciuchy i bieliznę.  Weszłam do łazienki i zamknęłam drzwi na klucz. Rozebrałam się I weszłam pod prysznic. Namoczyłam swoje ciało a następnie namydliłam je. Spłukałam pianę a następnie tak samo postąpiłam z włosami.  Po skończeniu wyszłam i owinęłam swoje ciało ręcznikiem a na włosach zrobiłam tzw. ,,turban". Wytarłam się a następnie przebrałam. Włosy wysuszyłam i ułożyłam w koka. Umyłam zęby a następnie zrobiłam makijaż.  Wróciłam do pokoju. Liam siedział na łóżku.  Kiedy mnie zobaczył podszedł do mnie i przytulił.
L: Przepraszam misiu. 
M: A ty jesteś głupi wiesz. 
Powiedziałam i pocałowałam go. 
L: Będziesz gdzieś dzisiaj szła?  
M: Chciałam iść na jakiś spacer z Perrie, Danielle i Eleanor.  
L: No to dobrze bo my idziemy dzisiaj do studia. 
M: No dobrze skarbie. A później pójdziemy całą grupą na imprezę.  
L: Dobry pomysł. A teraz muszę lecieć.  
Pocałował mnie jeszcze raz i wyszedł z pokoju. Zadzwoniłam do Eleanor. Która od razu zgodziła się na mój pomysł.  Następnie wykonałam telefon do Pezz i Dani które też się zgodziły. Zeszłam na dół.  Nikogo nie było.  Weszłam do salonu gdzie leżała karteczka.  
                       Jestem z chłopakami w studiu. Miłego dnia. <3 
                                                                                Lilianna 
Ani Liam ani Harry ani razu nie zabrali mnie do studia. A byliśmy ze sobą dość długo.  A ja zabrał po 3 dniach znajomości.-pomyślałam- Przestań być zazdrosna. Jesteś z Liam'em i jesteś szczęśliwa. Harry jest tylko twoim przyjacielem. Zobacz ile on musiał przez ciebie wycierpieć. Żyjesz swoim życiem to jemu też pozwól. 
Może moja podświadomość mówi prawdę.  Może powinnam przestać być zazdrosna i żyć swoim życiem.  Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Podeszłam i otworzyłam.  Przed drzwiami stała Pezz i Danielle. 
M: Cześć dziewczyny. Jak ja was dawno nie widziałam.  
P: Spokojnie kochana dzisiaj wszystko nadrobimy. 
W trójkę zaczęłyśmy się śmiać.  Kiedy dołączyła do nas Eleanor.  Wzięłam torebkę I wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi. 
Cały dzień spędziłyśmy na rozmowie i śmianiu się. Kiedy wróciłyśmy do domu nadal nikogo nie było.  Zrobiłyśmy obiad a następnie go zjadłyśmy.  Po 18 do domu wróciła reszta. Nałożyłam im obiad a następnie dołączyłam do dziewczyn, które siedziały w mojej sypialni. Kiedy weszłam każda z nich miała już wybraną sukienkę na wieczór.  Moja stylizacje też była już przygotowana. Zamknęłam drzwi na klucz i zaczęłyśmy się przebierać. 10 minut później byłyśmy przebrane. Zdążyłyśmy za nim Liam wszedł do pokoju. 
L: Nawet do swojej sypialni nie można wejść. 
M: Proszę teraz masz ją całą dla siebie my idziemy do łazienki. 
Weszłyśmy do łazienki i zaczęłyśmy się malować i układać włosy. Kiedy byłyśmy już gotowe zeszłyśmy na dół. Jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze. Ah jesteś piękna Melanie.  
Wyglądałam cudowne.  Włosy rozpuszczone wyprostowane, czerwone usta i ślicznie podkreślone oczy. Chwilę po nas zszedł Liam. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę klubu ,,Red lips" Na miejscu byliśmy jakieś 30 minut później.  Kiedy weszliśmy do środka moim oczom ukazało się prześliczne wnętrze. Cały klub był w kolorach czarnym i czerwonym.  Podeszliśmy do zamówionego stolika i zajęliśmy miejsca. Chłopcy poszli po drinki. Uśmiechnęłam się do Lili. Odwzajemniła go . M: Lily poznaj to jest Danielle Perrie i Eleanor. Zaczęłam przedstawiać dziewczyny. Po chwili wrócili chłopcy.  Po pierwszym drinku. Poszłyśmy tańczyć. Później dołączyli piosenkarze.  Bawiliśmy się cudownie.  Drink za drinkiem, taniec za tańcem, aż w końcu przyszła pora na powrót do domu. Chłopcy chwiejnym krokiem szli przed nami. Nagle Niall się przewrócił. Podeszłam do niego z dziewczynami i go podniosłam. 
D: Idziesz z nami. 
Dogoniłam chłopców i złapałam Liam'a za rękę. Zaseplenił coś pod nosem i poszliśmy dalej. Z 30 minut drogi zrobiło się 50. Kiedy w końcu weszliśmy do domu , rozeszliśmy się po pokojach. Posadziłam Liam'a na łóżku i ściągnęłam z niego kurtkę bluzkę i spodnie. Jakoś wgramolił się pod kołdrę i zasnął. Przebrałam się w piżamę i położyłam się obok niego. Tym razem to Liam przytulił się do mnie.

____________________________________
No w końcu jest.  Rozdział 41. Jejciu przepraszam że tak długo no ale zaczęłą się szkoła a ja poszłam do technikum i trzeba było się wziąść za jakąś naukę.  Co do tej ważnej notatki to zrobiłam małe przemeblowanie w bohaterach. Jeżeli jesteście ciekawi kto jest kim to zapraszam do zakładki: Postacie. To chyba tyle ode mnie. Miłego weekendu kochani.
5 kom=next
Sandra xx